Figura Chrystusa Ukrzyżowanego z kaplicy Barczyków powstała na początku XVI w. w Norymberdze. Do Warszawy trafiła w 1525 r., przywiózł ją kupiec miejski Jerzy Baryczka. Krucyfiks umieszczono w lewej nawie katedry. Jak napisała konserwator prof. dr hab. Maria Lubryczyńska:

gdy w 1602 r. podczas huraganu szalejącego nad Warszawą, zawaliła się wieża kolegiaty, niszcząc sklepienia i wiele obiektów wyposażenia kościelnego, wizerunek Chrystusa pozostał nienaruszony. Wówczas uznano to zdarzenie za cud.

Również wiele lat później, podczas wysadzenia katedry w czasie Powstania Warszawskiego, kaplica wraz z krucyfiksem ocalały od zniszczenia. Kapelan AK ks. Wacław Karłowicz z pomocą dwóch sanitariuszek zdjęli samą figurę Chrystusa i przenieśli do kościoła Dominikanów. Krzyż, pomimo tego, że został w kościele, ocalał. Po zakończeniu wojny był przeniesiony w 1948 r. z kościoła seminaryjnego.

Proboszcz Archikatedry ks. Bartołd opowiedział o legendzie związanej z krucyfiksem: 

Według legendarnych podań, kiedy krucyfiks znajdywał się jeszcze w Norymberdze, rosły mu włosy. Panował zwyczaj, według którego w Wielki Piątek, dziewica obcinała cudownemu wizerunkowi włosy. Kiedy jednak rozpoczął swą działalność Marcin Luter, włosy przestały rosnąć. W Warszawie włosy znowu miały zacząć rosnąć, a wielkopiątkowa tradycja była kontynuowana. Jednak kiedy prawnuczka Baryczki, która była uważana za osobę odpowiednią do obcięcia tychże włosów, zataiła swoje niemoralne zachowanie, włosy przestały rosnąć. 

Jak poinformowała na konferencji Lubryczyńska,ponieważ w czasie Powstania włosy spłonęły, w latach 40. wykonano perukę z końskich włosów, która obecnie jest w bardzo złym stanie, zapewne na skutek obciążenia głowy ciężką koroną, ukruszyła się przy jej górnej krawędzi. Podała, że konieczne będzie wykonanie nowej peruki.

Lubryczyńska poinformowała, że wszelkie trudne ingerencje konserwatorskie i restauratorskie będą poprzedzone uzgodnieniami z duchowieństwem oraz przedstawicielami społeczności wiernych, a także historykami sztuki.