Przed laty zdarzało się, że i niemieccy politycy nie do końca rozumieli ideę obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.

Minister spraw zagranicznych Heiko Maas podczas wizyty w Warszawie znalazł właściwe słowa. To postęp w porównaniu z prezydentem Romanem Herzogiem, który w 1994 roku pomylił Powstanie Warszawskie z Powstaniem w Getcie Warszawskim. Ale lepiej nie znaczy dobrze

- pisze gazeta z Dolnej Saksonii.

Jej zdaniem w Berlinie brakuje zainteresowania polskim punktem widzenia historii - dowodzi tego brak gotowości w Bundestagu, by uczcić pamięć Powstania Warszawskiego. Tymczasem tak denerwujące z punktu widzenia Berlina jednostronne przedsięwzięcia Warszawy, jak np. w polityce migracyjnej czy zabieganie o względy Waszyngtonu, są konsekwencją historycznego doświadczenia. Polska widzi siebie jako ofiarę dwóch silniejszych sąsiadów - wyjaśnia "Landeszeitung".

W UE i NATO Polska widzi przede wszystkim ochronę tak długo wyczekiwanej suwerenności. I nie będzie gotowa jej oddać na rzecz Europy"

- konkluduje dziennik.

Wstyd mi za to, co Niemcy wyrządzili Polsce

- powiedział w 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego Heiko Maas. Podkreślił, że niemieccy okupanci "dokonali szczególnie okrutnej rzezi niewinnych ludzi".

Wygłaszając przemówienie w Warszawie, podkreślił: "Odpowiedzialność Niemiec nie dotyczy tylko Warszawy. Także w innych częściach kraju zburzono miasta i zrównano z ziemią całe wsie. Wypędzono ludność, by stworzyć tzw. przestrzeń życiową dla Niemców".

Warszawa została zniszczona, ale nie została złamana. Obywatelki, obywatele Polski nie dopuścili do tego - ani ci, którzy 1 sierpnia 1944 r. uczestniczyli w zrywie lub wspierali powstańców, ani kolejne pokolenia, które odbudowały Warszawę

- zaznaczył szef niemieckiej dyplomacji.

Maas opowiedział się też za budową miejsca pamięci w Berlinie ku czci polskich ofiar Niemców z II wojny światowej.

Od dawna jest to oczekiwane. Takie miejsce byłoby nie tylko gestem pojednania wobec Polski. Miałoby ono znaczenie również dla nas - Niemców

- oświadczył Maas.

Zbrodni nie da się cofnąć i wiele ran nigdy się nie zagoi. Ale możemy przyczynić się do tego, że ofiary zostaną upamiętnione w godny sposób

- dodał.

Strona polska od dawna apelowała o godne upamiętnienie polskich ofiar niemieckiej okupacji. Postulował to m.in. w 2012 roku pełnomocnik rządu RP ds. dialogu międzynarodowego Władysław Bartoszewski. W Berlinie istnieją natomiast miejsca pamięci m.in. pomordowanych europejskich Żydów, prześladowanych homoseksualistów czy Romów.