Dziś odbywają się uroczystości pogrzebowe dowódcy słynnego Batalionu "Zośka", który 27 lat temu zmarł w Argentynie i chciał być pochowany w Polsce. Uczestniczą w nich, oprócz prezydenta Andrzeja Dudy, m.in. szef MON Mariusz Błaszczak, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński, szef Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk.

Kpt. Białous, decyzją szefa MON, został awansowany pośmiertnie na stopień pułkownika Wojska Polskiego.

To jest niezwykła chwila, sen o wolnej Polsce dopełnia się. Dla pana pułkownika Ryszarda Białousa, dla "Jerzego", to marzenie o tym, aby Polska była niepodległa, była w pełni suwerenna, była kwitnąca i żeby być w niej dzisiaj, właśnie się realizuje

- podkreślił prezydent.

Po 75 latach od dnia, w którym gotów był stanąć do Powstania Warszawskiego, które następnego dnia, 1 sierpnia 1944 roku, miało się rozpocząć

- dodał.

Zaznaczył, że "Jerzy" "nie był już wtedy młodym chłopakiem tak, jak jego żołnierze - chłopcy, dziewczęta, którymi dowodził, był poważnym człowiekiem, miał 30 lat".

Był mężem, toczyło się dla niego życie, a jednak gotów był poświęcić je dla Polski, gotów był poświęcić je od dawna, od czasów przedwojennych"

- podkreślił.