Komisja Europejska wprowadziła we wtorek zakaz połowów dorsza we wschodniej części Bałtyku; według Brukseli czasowy zakaz połowów ma na celu ratowanie będącego w złym stanie stada. Decyzja ta obowiązuje ze skutkiem natychmiastowym.

Minister Gróbarczyk w liście skierowanym do komisarza ds. środowiska, polityki morskiej i rybołówstwa Karmenu Velli zwrócił uwagę, że ostatnie lata są szczególnie trudne dla rybołówstwa bałtyckiego, co widać po "drastycznym spadku zasobów żywych morza, a zwłaszcza depopulacji stad dorsza".

"Z przykrością muszę stwierdzić, że moje liczne apele kierowane do Pana w sprawie zahamowania postępującej degradacji dorsza pozostały bez odpowiedzi. Mimo iż zapewniał mnie Pan o zrozumieniu trudnej sytuacji na Morzu Bałtyckim, podległe Panu służby nie zainicjowały żadnych efektywnych działań w opisywanej sprawie"

- wskazał minister w liście.

Gróbarczyk przypomniał, że w marcu 2019 r., przed opublikowaniem doradztwa ICES na rok 2020, skierował do Velli pismo, w którym zwrócił uwagę na niespotykany dotychczas drastyczny spadek populacji dorsza i zaapelował o zmianę polityki UE w tym zakresie.

Pod koniec maja Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES) - organ doradczy KE, której zalecenia nie są wiążące, ale są podstawą naukową określenia kwot połowowych - zaleciła znaczne redukcje połowów dorszy i śledzi w Bałtyku. Na rok 2020 ICES rekomenduje m.in. wstrzymanie połowów dorszy na obszarze na wschód od Bornholmu i zmniejszenie o połowę kwoty połowowej tych ryb w zachodniej części Bałtyku. Eksperci ICES zalecają też wstrzymanie w przyszłym roku połowów śledzi w zachodniej części Bałtyku.

Według Gróbarczyka ostatnie działania KE ws. dorsza są nieprzemyślane i mają charakter "stricte wizerunkowy", a ich efektem będą "nieskuteczna ochrona środowiska oraz zapaść sektora rybackiego". "Przyjęte w dniu 22 lipca 2019 r. rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej ustanawiające środki w celu zmniejszenia poważnego zagrożenia dla ochrony stada dorsza atlantyckiego ze wschodniej części Morza Bałtyckiego z pewnością nie spowoduje poprawy sytuacji tego stada. Potwierdzeniem nietrafności przyjętych rozwiązań jest chociażby stanowisko ICES, który wskazuje, iż nawet całkowite zaprzestanie komercyjnych połowów dorsza w drugiej połowie 2019 r. nie przyczyni się znacząco do zwiększenia biomasy stada tarłowego w 2020 r. Co istotne, z doradztwa ICES jasno wynika, iż wpływ połowów komercyjnych na stado dorsza wschodniego nie jest główną przyczyną jego obecnej kondycji, z uwagi na drastyczny wzrost naturalnej śmiertelności tego gatunku, która zdecydowanie przewyższa śmiertelność połowową" - wskazał.

Jego zdaniem działania na szczeblu centralnym muszą mieć charakter długofalowy i kompleksowy, a zakaz "powinien obejmować prowadzenie jakichkolwiek połowów - gatunków dennych i pelagicznych na obszarach, gdzie ma miejsce tarło dorsza, tj. w Głębi Bornholmskiej". Podkreślił, że obszary te nie są chronione przez KE, a wszystkie połowy tam prowadzone przyczyniają się do niszczenia ikry dorsza i spadku jego populacji.

Według ministra powinno się wprowadzić też zakaz połowów paszowych na Bałtyku, które niszczą bazę pokarmową m.in. dorsza.