W sobotę po południu ulicami Białegostoku przeszedł Pierwszy Marsz Równości. Przejście uczestników marszu kilkakrotnie próbowali zablokować kontrmanifestanci, policja musiała użyć gazu. Policja poinformowała, że zatrzymano dwadzieścia osób. W uczestników rzucano kamieniami, jajkami i petardami.

Przemoc potępiła szefowa MSWiA Elżbieta Witek oraz przewodniczący przedstawiciele polskiego Kościoła. Jednak widocznie wiadomości z Polski długo docierają do Brukseli, bowiem po wszystkich apelach o zaprzestanie przemocy odezwał się z „gniewnym wpisem” przewodniczący Rady Europejski Donald Tusk.

Kibole, antysemici, homofobia - nic nowego. Tragedią jest władza, która jest ich patronem. Wszyscy przyzwoici Polacy, niezależnie od poglądów, muszą powiedzieć: dość przemocy!”

- napisał.

Do tej kwestii odniosła się na antenie Radiowej Jedynki Joanna Lichocka. Na antenie "Sygnałów dnia" Katarzyny Gójskiej powiedziała, że "tragedią jest taki polityk opozycji i taka opozycja, która buduje swoje istnienie na budowaniu konfliktu".

Wpis Donalda Tuska na Twitterze traktuję jako chęć budowy konfliktu i dzielenia Polaków 

- dodała wykazując, że "ma to na celu jedno: wzniecenie jeszcze większych emocji wokół marszy i wykorzystanie ich do walki politycznej".

PO przynajmniej od 2015 roku buduje swoje funkcjonowanie w polityce na konflikcie zbudowanym na bardzo ostrych, negatywnych emocjach. Nie ma nic innego do zaproponowania Polakom

- stwierdziła.

Nie może być zgody na jakąkolwiek przemoc, na jakiekolwiek tego typu zachowania, do jakich doszło, gdy atakowano uczestników Marszu Równości. Policja stanęła na wysokości zadania

- podkreśliła Lichocka.