Opozycja dużo mówiła o tym, że do wyborów parlamentarnych pójdzie zjednoczona. Okazało się jednak zupełnie inaczej, jednak niewykluczone jest, że po wyborach politycy startujący z trzech opozycyjnych list - bloku Lewica, Koalicji Polskiej oraz Koalicji Obywatelskiej - połączą siły w parlamencie. Nie wykluczał tego chociażby Włodzimierz Czarzasty, lider SLD, którego zapytano o to, czy możliwe jest w Sejmie porozumienie z Platformą Obywatelską.

Temat podzielonej opozycji komentowali goście programu #Jedziemy Michała Rachonia. 

- Opozycja przez ponad trzy lata opowiadała, co złego się w Polsce dzieje, że żyjemy niemal na wzgórzach Golan. Okazało się, że to było wielkie kłamstwo, ściema, przez trzy lata niezjednoczona opozycja oszukiwała Polaków - nie lecą na Warszawę bomby, demokracja nie jest zagrożona, konstytucja jest przestrzegana. Gdyby tak nie było, to przecież by się zjednoczyli, prawda?

- pytał publicysta "Gazety Polskiej Codziennie", Adrian Stankowski.

- Może okazać się, że podział opozycji jest tylko ściemą. Zobaczymy, czy będzie porozumienie do Senatu. To będzie papierek lakmusowy

- dodał Stankowski.

Marian Kowalski zaznaczył z kolei, że protesty ulicznej opozycji przez lata rządów PiS nie przyniosły efektów w postaci osłabienia notowań rządu, a wręcz przeciwnie. 

-Ta zdobycz dla opozycji jest coraz mniejsza. Jest ostra rywalizacja i Grzegorz Schetyna postąpił racjonalnie ze swojego punktu widzenia

- stwierdził Kowalski, odnosząc się do formuły startu Koalicji Obywatelskiej.

- Opozycja podzieliła się, bo nie mogli się podzielić się stołkami, więc podzielili się na różne frakcje i będą o te stołki walczyć osobno. (...) Podział, który nastąpił w opozycji, wygeneruje ciekawą sytuację. Moim zdaniem, zarówno ta grupa Biedroniowo-Czarzasto-Zandbergowa (blok Lewica), jak i Kukizowo-PSL-owska, nie wejdą de Sejmu i zostaną tylko dwie partie, będzie tak jak w USA - Republikanie i Demokraci. Będzie PiS - PO, może wtedy będzie wszystko jaśniejsze, zdrowsze

- prognozuje publicysta Zbigniew Górniak.