W związku z odbywającym się w sobotę w Białymstoku Marszem Równości doszło do incydentów, którymi zajmują się organa ścigania. Jak relacjonują media, marsz kilkukrotnie był blokowany, w ruch poszły m.in. kamienie i petardy, do akcji musiała wkroczyć policja. -

- Każdy, kto dopuścił się naruszenia prawa, musi liczyć się z konsekwencjami. Policja zawsze reaguje i zebrane dowody przekażemy prokuraturze - poinformował na Twitterze rzecznik Komendy Głównej Policji, insp. Mariusz Ciarka.

Policja zatrzymała wiele osób. . „Wizerunki osób, które naruszały prawo, a jeszcze nie zostały zatrzymane, będą upubliczniane. Dziękujemy za wskazywanie podejrzewanych o naruszenie prawa. Nie ma przyzwolenia na żadne agresywne czyny” - poinformowano dziś na profilu twitterowym polskiej Policji.

Głos zabrała także szefowa MSWiA. - Nie było i nie ma przyzwolenia na chuligańskie zachowania godzące w prawa innych - stwierdziła Elżbieta Witek.

„Przemoc i pogarda w żadnym przypadku nie mogą być usprawiedliwiane i akceptowane. Trzeba wyrazić jednoznaczną dezaprobatę wobec aktów agresji, takich jak te, które miały miejsce w Białymstoku podczas sobotniej Parady Równości” – podkreślił z kolei rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Ale kończący pracę w Brukseli Donald Tusk nie byłby sobą, gdyby nie spróbował po raz kolejny mieszać się do polskiej polityki.

„Kibole, antysemici, homofobia - nic nowego. Tragedią jest władza, która jest ich patronem. Wszyscy przyzwoici Polacy, niezależnie od poglądów, muszą powiedzieć: dość przemocy!”

- napisał.