Cała sprawa dotyczyła wypowiedzi prezydenta Opola Arkadiusza Wiśniewskiego, który w materiale filmowym opublikowanym m.in. w mediach społecznościowych ostro atakował TVP.

„Telewizja regionalna, w sposób niewybredny, coraz mocniej, kłamstwami, obelgami atakuje moją osobę”.
- przekonywał w materiale Wiśniewski.
 
Na reakcję TVP nie trzeba było długo czekać. Sprawę skierowano do sądu uzasadniając, że materiał wypełnia znamiona „naruszenia dóbr osobistych”. Tymczasem rozpatrujący tę sprawę sędzia z Sądu Okręgowego w Opolu stwierdził, że wypowiedź miejskiego włodarza... mieściła się „w ramach swobody wypowiedzi i debaty publicznej, która się toczy w demokratycznym państwie prawa”.
 
Oceniając tę wypowiedź, sąd musiał uwzględnić fakt, że ta wypowiedź na portalu społecznościowym nastąpiła w pewnym kontekście i była konsekwencją kilku materiałów opublikowanych przez Telewizję Polską w programie informacyjnym emitowanym przez TVP3 Opole. Sąd nie ma wątpliwości, że ta pewna eskalacja wypowiedzi między oddziałem regionalnym TVP3 Opole a prezydentem miasta nastąpiła po perturbacjach z festiwalem opolskim (tj. w 2017 roku - przyp. redakcji), co jest okolicznością powszechnie znaną.
- przekonywał w uzasadnieniu sędzia Andrzej Jabłoński.

Sędzia najwyraźniej był ze swojego orzeczenia dumny do tego stopnia, że postanowił zamieścić na ten temat stosowny wpis w mediach społecznościowych.

„Mój skromny wkład w kształtowanie linii orzecznictwa ”.
- napisał sędzia Jabłoński.

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem Sądu Okręgowego w Opolu. Zapytaliśmy, czy to nowe standardy, gdy sędziowie „chwalą się” swoim orzeczeniami w mediach społecznościowych.

Trudno komentować, to co sędzia robi w prywatnym czasie.
- stwierdził sędzia Daniel Kliś, który unikał oceny zachowania sędziego Jabłońskiego.

Kilka razy podkreślał, że nie jest jego rolą komentować działań prywatnych sędziów. Co ciekawe, przekonywał również, że krótki wpis Andrzeja Jabłońskiego nie jest oceną orzeczenia, a jedynie informacją.
 
Z kolei Maciej Mitera, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa i zarazem prezes Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście, posłużył się sportowym porównaniem.
 
Gdyby podczas meczu piłkarskiego sędzia podyktował rzut karny, a później komentował swoją decyzję w mediach społecznościowych, to co mogliby pomyśleć kibice? To samo dotyczy stron postępowania sądowego. Żaden sędzia nie może stwarzać wrażenia o braku bezstronności.
- tłumaczy sędzia Mitera.
 
Zwrócił również uwagę, że - jak określił - „idzie nowe” odnośnie do aktywności niektórych sędziów w internecie. Do niedawna takich sytuacji nie było.
 
Od „chwalenia się” orzeczeniami są odpowiednie portale orzecznicze, a nie media społecznościowe. Oczywiście, sędziowie są niezawiśli i nie można ingerować w orzecznictwo, ale nie mogą również sami podważać zasady bezstronności, czy choćby dawać ku temu pretekst.
- podkreśla rzecznik KRS.