Lider PO Grzegorz Schetyna poinformował, że Platforma do wyborów parlamentarnych idzie jako Koalicja Obywatelska (tworzona przez PO, Nowoczesną i Inicjatywę Polską) poszerzona o społeczników, ekspertów i samorządowców. W skład koalicji nie wejdą PSL i SLD, które były częścią Koalicji Europejskiej stworzonej na wybory do Parlamentu Europejskiego.

Ogłoszenie tej decyzji wywołało niemałe poruszenie po stronie opozycji. Jako pierwsi zareagowali przedstawiciele partii lewicowych. 

Schetyna stanął pod napisem JA i ogłosił Koalicję Grzegorza Ze Schetyną. Ładny symbol tego, po co Platforma oszukiwała wyborców mirażem Zjednoczonej Opozycji. A chodziło tylko o to, żeby osłabić konkurentów i zapewnić przewodniczącemu PO kolejne 4 lata w fotelu 'lidera opozycji'

- napisał na Twitterze szef partii Razem, Adrian Zandberg.

Na jego wpis zareagował znany ze swoich bon motów poseł PO-KO, związany wcześniej z Nowoczesną, Piotr Misiło i zaapelował o stworzenie bloku lewicowego.

Stworzenie takiego bloku niedługo po ogłoszeniu przez Schetynę decyzji o starcie w formacie Koalicji Obywatelskiej zapowiedział przewodniczący SLD, Włodzimierz Czarzasty. 

Czarzasty oświadczył, że SLD opuszcza Koalicję Europejską jako ostatnie, dlatego że "wierzyło w ten projekt" i uważało, że był on najlepszy.

- Nikt nas z niczego nie wypycha - wierzyliśmy w rozsądek naszych partnerów

 - zaznaczył.

- Pan Grzegorz Schetyna dzisiaj, jako lider PO, abdykował z pozycji lidera opozycji

 - stwierdził szef SLD. "Miałeś Grzegorzu wielką szansę na to, żeby być przywódcą polskiej demokracji - demokratów i demokratek. Dzisiaj abdykowałeś z pozycji lidera opozycji" - powiedział Czarzasty pod adresem lidera PO, dodając, że "Schetyna zrobił wielki krok w kierunku zwycięstwa PiS".

- Stworzymy blok lewicowy,  dzisiaj wieczorem będzie spotkanie z Adrianem Zandbergiem i Robertem Biedroniem. SLD ma kandydatów, ale oczywiście w ramach współpracy, będziemy tworzyć wspólne listy

- mówił przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Do rozmów dołączyć mają także przedstawiciele Zielonych.

Tymczasem z doniesień medialnych wynika, że chrapkę na wciągnięcie na swoje listy kilku działaczy lewicy ma... Koalicja Obywatelska, a konkretnie jej lewe skrzydło - Inicjatywa Polska.

Jeden z członków zarządu tej partii Dariusz Joński przekazał dzisiaj Polskiej Agencji Prasowej oświadczenie IP w tej sprawie.

Inicjatywa Polska proponuje, aby na listach KO, oprócz członków i sympatyków IP, znaleźli się także inni ludzie lewicy. KO to nie koalicja partii, ale porozumienie ludzi i wartości. Dlatego już wkrótce podejmiemy decyzje o kandydatkach i kandydatach z IP i osób popierających nasze wartości"

- napisał Joński w oświadczeniu.

Jak wynika z ustaleń PAP, mile widziani na listach KO byliby m.in. była wiceprzewodnicząca SLD Katarzyna Piekarska, wicemarszałek woj. zachodniopomorskiego Stanisław Wziątek oraz jeden z obecnych wiceszefów Sojuszu, Sebastian Wierzbicki.

Jeszcze kilka dni temu szef Polskiego Stronnictwa Ludowego zapraszał Platformę Obywatelską do wspólnego startu i kreował wizję "nowej chadecji". Dziś nastąpiło pewne przebiegunowanie, gdyż ten sam Władysław Kosiniak-Kamysz określił PO-KO mianem "nowszej lewicy". Konkretnie w kontekście ubolewania nad tym, że ta właśnie "nowa lewica" nie połączyła się ze "starszą lewicą", czyli SLD.

- Szkoda, że po przedstawieniu przez PO liberalno-lewicowego programu w ubiegły weekend, nie doszło do porozumienia w bloku lewicowym. Starsza lewica, którą jest SLD, nie porozumiała się z tą trochę nowszą lewicą - z Platformy Obywatelskiej-Koalicji Obywatelskiej. Nie doszło do porozumienia na lewej flance - szkoda, bo wszystko byłoby jasne

- mówił Kosiniak-Kamysz.

W Wiośnie za to obserwujemy kolejny skręt. Na początku powołania tej politycznej inicjatywy nie brakowało haseł o niewchodzeniu w koalicję z Platformą Obywatelską, ale już pod koniec czerwca władze partii upoważniły Robierta Biedronia do rozmów koalicyjnych z przedstawicielami Koalicji Europejskiej, a sam lider Wiosny mówił o konieczności "poszerzenia" frontu opozycji. Dziś okazało się, że te rozmowy nie przyniosły jednak miejsca Wiośnie u boku PO i Robert Biedroń ogłosił:

"Podjęliśmy decyzję o stworzeniu nowego wspólnego bloku lewicy, który pójdzie do wyborów".

Serial przetasowań po stronie opozycji trwa, jednak sondaże wciąż - niezależnie od konstelacji, w jakiej wystartują partie opozycjne - nie dają jej niemal żadnych szans na zwycięstwo w wyborach i istotnie niewielkie szanse na objęcie rządów w nowym Sejmie.