Jacek Sasin potwierdził w TNV24, że Polska stara się o stanowisko komisarza w nowej Komisji Europejskiej "ważnego z naszego punktu widzenia".

- Energia na pewno jest dla nas takim ważnym obszarem. Chcemy przekonać naszych partnerów, że polityka klimatyczna, ważna, potrzebna (...) ale musi uwzględniać specyfikę poszczególnych krajów, takich chociażby jak Polska

- powiedział.

- Mając swoje źródła energii w postaci węgla nie możemy tutaj tego nie zauważać

 - dodał.

Nie chciał zdradzić szczegółów prowadzonych w Brukseli rozmów. Powiedział, że premier Mateusz Morawiecki rozmawiał z kanclerz Niemiec Angelą Merkel, nową przewodnicząca KE panią Ursulą von der Leyen i z prezydentem Francji Emanuelem Macronem.

- Te rozmowy były intensywne. Dotyczyły również obsady stanowisk w Unii Europejskiej

 - podał Sasin.

Tymczasem w rozmowie z dziennikarzami dziś w Sejmie rzecznik rządu, Piotr Mueller stwierdził, że obecnie trwają dyskusje na temat stanowiska komisarza dla Polski.

- Będziemy starać się o teki gospodarcze, dot. spraw wspólnego rynku, energetyki, spraw gospodarczych. Ta kwestia nie jest jeszcze rozstrzygnięta

– mówił Piotr Müller.


Jacek Sasin pytany w TVN24, co było ceną za poparcie przez PiS kandydatury nowej szefowej KE odparł, że nie ma sensu mówić o transakcyjnym postrzeganiu tego, co się wydarzyło.

- My jako PiS, ale również szerzej - jako Frakcja Konserwatystów i Reformatorów - nie byliśmy zainteresowani przedłużaniem kryzysu w UE. TO trzeba było przeciąć

 - powiedział.

Wicepremier Sasin zaznaczył, że jego zdaniem w nowej komisji ta temperatura będzie niższa.

- Jestem przekonany, również na podstawie tych rozmów, które odbyły się pomiędzy panem premierem, a panią von der Layen, że temperatura tego sporu [o praworządność] będzie słabnąć

 - stwierdził.

Misja nowej szefowej KE "daje podstawy do ostrożnego optymizmu", że relacje z Polską poprawią się

- stwierdził Sasin w porannym wywiadzie dla TVN24.

Według niego procedura w sprawie naruszania praworządności wobec Polski "powinna być zakończona, bo nie ma żadnych podstaw". Liczy, że "zdrowy rozsądek zatriumfuje tu nad ideologią"