Rozmowa z europosłanką toczyła się wokół sytuacji w Starsburgu. Polityk została zapytana o to, czy głosy wśród europosłów EKR na temat kandydatury Niemki były podzielone?

- Na takim wysokim poziomie ogólności, bo też nie jestem uprawniona do odsłaniania kulis kształtowania decyzji, oczywiście, że były wątpliwości. Dotyczyły one różnych pól i zakresów tematycznych, które reprezentowała kandydatka na szefową Komisji Europejskiej. Były to wątpliwości bardzo poważne a dyskusja – bardzo długa. Ale proszę zwrócić uwagę, że bez głosu Konserwatystów i Reformatorów panki Ursula von der Leyen nie mogła być wybrana

- powiedziała Wiśniewska.

- Przed nami kolejne ważne kroki z wyłonieniem komisarza i z teką, którą on będzie zarządzał. Dlatego nam zależy na dobrej współpracy z szefową Komisji Europejskiej. Na konstruktywnej współpracy – podkreśliła.

- To nie było tak, że to była dla nas kandydatka idealna. Tak że nie wszystko, co w czasie prezentacji pani von der Leyen przedstawiała, odpowiadało nam. Ale też mamy pełną świadomość, że musiała walczyć również o głosy socjalistów. A więc te akcenty starała się rozkładać w różnych miejscach. Polityka, dyplomacja ma to do siebie, że lubi ciszę. I skoro Angela Merkel telefonowała z przeprosinami po tej nieszczęsnej sytuacji na poniedziałkowej komisji zatrudnienia, widać, że po pierwsze, mamy stały, szybki kontakt. I że była bardzo zaniepokojona, że Ursula von der Leyen może nie uzyskać większości poparcia w Parlamencie Europejskim. To wszystko w tej chwili jeszcze się gotuje i toczy. Dla nas kwestią kluczową jest to, żebyśmy dostali dobrą tekę w Komisji żebyśmy mieli przychylność Komisji dla naszych polskich spraw

- stwierdziła.

Jak ujawniła, w kulisach Strasburgu pojawiło się takie domniemanie, że nieprzegłosowanie kandydatury Beaty Szydło, miało na celu – by EKR nie poparł pani Ursuli von der Leyen. - Że to będzie akcja i reakcja. Na tym zależało bardzo i Zielonym, komunistom i socjalistom. Więc ta gra toczy się tak naprawdę o nas – powiedziała.

- Socjaliści byli niezwykli dotknięci tym, że ich kandydat Frans Timmermans nie został kandydatem a w konsekwencji nie będzie przewodniczącym KE. I ta gra była prowadzona w sposób ostry. Proszę zwrócić uwagę, że do tej pory w Parlamencie Europejskim nie było takiej sytuacji, żeby miejsce, które przynależy z uwagi na zasady demokracji danej frakcji parlamentarnej było blokowane z taką determinacją. Nawet argumenty tego typu, że ci państwo odwołują się do zasad demokracji, mówią o poszanowaniu zasad, to wszystko nie miało dla nich znaczenia. Oni byli skoncentrowani na tym, aby utrącić kandydaturę pani premier [Beaty Szydło]. I pojawiły się sugestie bardzo wyraźne wczoraj, że frakcja EKR pewnie w odwecie nie zagłosuje na von der Leyen. Mamy hierarchię ważności spraw i mamy świadomość, jakie tutaj prowadzone są gry i manipulacje. Dlatego trzeba było obronić to, co wywalczył pan premier Mateusz Morawiecki. Słowa dotrzymaliśmy. I nie chcieliśmy absolutnie dopuścić do sytuacji, że wróci kandydat, być może, socjalistów i Frans Timmermans wróci do gry

- podsumowała europoseł PiS Jadwiga Wiśniewska.