Niemcy nie tylko ją wymyślili, ale także przeprowadzili, zmuszając do uczestnictwa niektórych Polaków. Niemieckie dokumenty nie pozostawiają wątpliwości, że niemiecka policja miała – w Jedwabnem i okolicznych miejscowościach – prowokować wystąpienia antyżydowskie, aby wyglądało to na spontaniczną akcję miejscowej ludności. Zbrodnia w Jedwabnem nie tylko od lat jest znana, lecz także od lat wykorzystywana do antypolskiej kampanii. Są środowiska, które grają tą kartą, grają na narodowych uczuciach, robią z Jedwabnego test na polskość, judzą. A zatem wznawiamy ekshumacje? Możemy być pewni, że damy prowokatorom potężny oręż do walki z Polską. W imię czego? Dokonania korekty liczby ofiar? Że nie było ich 1600, tak jak wymyślił Gross, tylko około 300. A kto za to zapłaci? Ci, którzy naciskają na ekshumacje, zrobią zrzutkę? Jedwabne nie jest najważniejszym wydarzeniem w polskiej historii. To nasi wrogowie chcieliby, abyśmy byli kojarzeni tylko z takimi miejscami. Nie z walką z Niemcami od 1 września i Sowietami od 17 września, Pileckim, Żegotą, Enigmą, bitwą o Anglię, nie ze zbrodniami totalitarnych ideologii w Palmirach, Katyniu, Auschwitz, na Kołymie czy na Wołyniu. A kto uznałby wyniki wznowionych ekshumacji jedwabińskich Żydów? Gross? Grabowski? Engelking? Oczywiście nie. Nadal będzie na świecie obowiązywała ich nieprawdziwa wersja, że to Polacy – w Jedwabnem i wszędzie indziej – mordowali Żydów. Kolejne polskie pokolenia mają do spełnienia wielki obowiązek wobec przodków: ekshumowanie dziesiątków tysięcy polskich ofiar, zakopanych na Łączkach w całej Polsce i na Kresach II Rzeczypospolitej. Tego wymaga polski interes narodowy. Tego wymaga polska racja stanu.