4 lipca do szczecińskiego sądu wpłynął akt oskarżenia w tzw. aferze melioracyjnej przeciwko m.in. posłowi Platformy Obywatelskiej Stanisławowi Gawłowskiemu Chodzi o nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

Jak podała Prokuratura Krajowa, "zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną w rządach PO-PSL funkcją sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska poseł Stanisław Gawłowski przyjął jako łapówki co najmniej 733 tys. zł w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tys. zł oraz nieruchomości w Chorwacji". Ponadto zarzuty dotyczą nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej. W sprawie oskarżona została również żona posła, Renata. Prokuratura zarzuciła jej pranie brudnych pieniędzy, które miało polegać na działaniach zmierzających do utrudnienia stwierdzenia pochodzenia przyjętej wcześniej jako łapówki nieruchomości w Chorwacji.

Sam poseł, mimo zarzutów, ma dobry humor i chce pozostać na scenie politycznej. Jak twierdzi, dlatego by... "nie odpuszczać PiS-owi".

"Stefan Niesiołowski, po 30 latach w polityce, w wieku 75 lat zakończył swoją karierę polityczną. W międzyczasie był zamykany, obrzucany błotem przez różne systemy totalitarne. Ja też mam dziś to doświadczenie, ale nie mam zamiaru schodzić z pola walki. Nie mam zamiaru odpuszczać PiS-owi"

- mówił niedawno Gawłowski.

Nie wiadomo było jednak, jak na jego zapędy zareaguje Platforma Obywatelska. Okazuje się, że w partii mają świadomość tego, że Stanisław Gawłowski może zostać zgłoszony jako kandydat do Sejmu.

"Do 15 lipca ciała statutowe Platformy będą zgłaszały swoich kandydatów. Nie wiem czy Stanisław został zgłoszony. Myślę, że zostanie zgłoszony, a decyzje będzie podejmować zarząd krajowy"

– stwierdził Marcin Kierwiński w rozmowie z Marcinem Zaborskim w RMF FM.