Tomasz L. trzy lata temu połamał krzyż na Placu Grunwaldzkim w Szczecinie. Gdy stanął przed sądem, nie zamierzał nawet kryć swojej niechęci do symbolu tak ważnego dla wielu Polaków. Krzyż nazywał "konstrukcją budowlaną", deklarował, że jest ateistą.

"Chciałem uporządkować przestrzeń publiczną i wydaję mi się, że miałem do tego prawo, żeby odstawić tą konstrukcję, żeby ona nie musiała być w tym miejscu. To nie jest żadne miejsce kultu religijnego. Szczęście w nieszczęściu, że ta konstrukcja runęła i na szczęście nie zrobiła krzywdy ani mnie, ani mojej partnerce"

- mówił.

Twierdził również, że krzyż połamał przypadkiem, bo... się potkął. I - co ciekawe - sąd dał temu wiarę. Zdaniem sędzi Joanny Wolniakowskiej Tomasz L. miał prawo usunąć krzyż, bo został on postawiony bez zezwolenia na budowę. Wyrok - uniewinnienie.

Mecenas Bartłomiej Sochański zapowiedział apelację od wyroku. Jak stwierdził w rozmowie z dziennikarzami, tłumaczenia oskarżonego są mało wiarygodne.

Szczeciński radny PiS Dariusz Matecki mówi wprost - ten wyrok to skandal.