Po ostatnich deklaracjach polityków PO o tym, że to PSL "jest pierwszego wyboru", przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznego nie ma chyba najlepszego nastroju. Zbliżenie Platformy i ludowców może oznaczać brak miejsca w szerszej koalicji dla ugrupowań lewicowych. Czarzasty dostrzega jednak pewien paradoks w całej tej sytuacji.

Na Twitterze postanowił zamieścić wpis, w którym robi przytyk Platformie oraz Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, który deklaruje chęć bycia spiritus movens polskiej chadecji. Czarzasty zamieścił informację o tym, że Rafał Trzaskowski, wywodzący się z PO prezydent Warszawy, ogłosił niezapraszanie księży na uroczystości miejskie.

- Rafał, to u Kosiniaka-Kamysza masz w plecy

- napisał szef SLD, zwracając się do Trzaskowskiego.

Czarzasty w opublikowanym w dzisiejszym "DGP" wywiadzie pytany był, czy jego zdaniem bardziej postulatów związanych z liberalizacją ustawy aborcyjnej, związków partnerskich czy LGBT, boi się PO czy ludowcy, odpowiedział, że jeśli PSL ma problem z LGBT, to rozumie, że "usuną Trzaskowskiego z PO", który podpisał kartę LGBT.

- Rozumiem, że można nie iść z lewicą, ale co zrobi PSL z Nowoczesną. Porozmawiajmy o aborcji. Obok PO przemyka Barbara Nowacka. Zapytajmy ją: Barbaro, co myślisz o dopuszczalności aborcji do 12. tygodnia? To bardzo ważne - odpowie. Czyli co PSL powie, wszyscy wyżej wymienieni precz?

 - pytał.