Bedą przeprowadzone dodatkowe dowody w procesie Kajetana P. oskarżonego o zabójstwo tłumaczki j. włoskiego - powiedział w piątek pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych adwokat Rafał Carko. Dodał, że decyzję o przeprowadzeniu dodatkowych dowodów sąd podjął z urzędu.

Mecenas przekazał przy tym, że termin następnej rozprawy w tym procesie został wyznaczony na 4 października.

"Ponadto sąd wyznaczył jeszcze dwa dodatkowe terminy"

- dodał Carko.

Na godz. 10.30 w piątek Sąd Okręgowy w Warszawie wyznaczył termin ogłoszenia orzeczenia w procesie Kajetana P. Jak poinformował, pełnomocnik rodziny pokrzywdzonej, "sąd podjął decyzję, że będą przeprowadzone jeszcze dodatkowe dowody". Dodał przy tym, że dowody te zostaną przeprowadzone z urzędu, co oznacza że to sąd wyraził potrzebę uzupełnienia materiału dowodowego.

"Zdarza się tak, że sąd przed podjęciem ostatecznej decyzji dochodzi do wniosku, że musi jeszcze dodatkowe czynności przeprowadzić. Były to czynności z urzędu"

- dodał mec. Carko.

"Zależy nam na tym, żeby sąd wydał wyrok na podstawie całego materiału dowodowego i wszelkich okoliczności; żeby one nie budziły żadnych wątpliwości. Wobec tego pozostaje nam czekać na przeprowadzenie dowodów i ogłoszenie wyroku" - zaznaczył mec. Carko.

Z informacji przekazanych przez adwokata wynika też, ze rozprawy w tym procesie nadal będą prowadzone w trybie niejawnym.


W periodyku „Meander” (poświęconym kulturze świata starożytnego) w 2014 r. opublikowano napisany po łacinie wiersz „Hannibalis Lecter cena”, co po polsku oznacza „Wieczerza Hannibala Lectera”. Tak się zaczynał:

„Oto śpieszą na ucztę muzy święte. Na mięsną ucztę moją.
Nuże, zaczynamy od ramion fletnisty. Które fałszywie już nie zagrają.
Słuchajcie! Fałsz zgładzony – harmonia przywrócona. Rozbrzmiewa mi, symfonia!
Skosztujecie teraz mózgu gaduły Platońskiego? Jak pachnie bosko!”.

Autorem był Kajetan P. Dwa lata później popełnił straszliwą zbrodnię.

W środowe popołudnie 3 lutego 2016 r. strażacy otrzymali wezwanie do pożaru w kamienicy przy ulicy Potockiej w Warszawie. Ogień szybko ugasili, ale rutynowo weszli do mieszkania, aby sprawdzić, co było przyczyną zarzewia. Tam dokonali makabrycznego odkrycia – znaleźli poćwiartowane zwłoki kobiety. Korpus osobno, głowa leżała w torbie.

Mieszkanie wynajmowało trzech młodych mężczyzn. Dwóch od razu wykluczono z kręgu podejrzanych, bo mieli alibi. Ich kolega jednak znikł. 27-letni wówczas Kajetan P. Rodowity poznaniak, ale od dłuższego czasu przebywający w Warszawie. W stolicy się uczył, a ostatnio pracował jako bibliotekarz. Syn prokurator i biznesmena.

Niemal od razu spekulowano, że Kajetan P. nie tylko wyjechał z Warszawy, ale uciekł za granicę. Dlatego wydano europejski nakaz aresztowania, z kolei Interpol wystawił list gończy, tzw. czerwoną notę stosowaną wobec wyjątkowo niebezpiecznych przestępców. 

Wpadł na Malcie, podczas zatrzymania na ulicy w La Valetcie nie stawiał oporu, był kompletnie zaskoczony.

Po przeprowadzeniu niezbędnych procedur Kajetana P. przetransportowano do Polski – w specjalnym konwoju na pokładzie wojskowej casy. W czasie lotu, pomimo szczególnych środków bezpieczeństwa, zdołał zaatakować... policjanta!

Podczas podchodzenia do lądowania policjanci zapinali pas Kajetanowi P. Wtedy próbował on ugryźć jednego z mundurowych w rękę. Następnie przy sprawdzaniu kajdanek na nogach prawie ugryzł policjanta w ucho. Podejrzany o morderstwo zachowywał się agresywnie. Policjantom udało się go obezwładnić.

Początkowo Kajetan P. trafił do aresztu przy ulicy Rakowieckiej, później kilka razy zmieniano miejsce jego pobytu, wszędzie był traktowany jako więzień szczególnie niebezpieczny, przebywał pod stałym monitoringiem, a pomimo to nie uniknięto groźnej sytuacji.

Jeszcze w warszawskim śledczaku do celi weszła psycholog. Oczywiście ubezpieczał ją funkcjonariusz, ale zbrodniarz wykorzystał chwilę nieuwagi i rzucił się na kobietę. Miał w ręku szkło z rozbitego słoika. Na szczęście nikt nie odniósł poważnych obrażeń, bo Kajetana P. szybko obezwładniono.

Równocześnie Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadziła śledztwo, które miało wyjaśnić okoliczności mordu Katarzyny J. Wina Kajetana P. nie budziła wątpliwości, ale starano się znaleźć odpowiedź na kluczowe pytanie: dlaczego? Padło podczas przesłuchań podejrzanego. Przecieki o treści wyjaśnień mężczyzny szokują do dziś.

Od razu przyznał się do zabójstwa nieznanej kobiety. Powód?

Życie człowieka nie jest więcej warte niż życie komara

– miał powiedzieć psychopata. Prawdopodobnie zabijałby nadal, bo mord lektorki był dla niego etapem... „samodoskonalenia”!!!

W lipcu 2017 r. Prokuratura Krajowa wystosowała akt oskarżenia. Jak podała wówczas, Kajetan P. przyznał się do zarzucanej mu zbrodni zabójstwa i złożył obszerne wyjaśnienia.

Od początku jednak kluczowa wydawała się opinia biegłych psychiatrów. I pojawiły się nieoficjalne informacje, że mężczyzna jest niepoczytalny. Zlecono dodatkowe badania.

Po obserwacji sądowo-psychiatrycznej prokuratura uznała, że Kajetan P. może odpowiadać za swe czyny przed sądem.