Dyskutanci zwracali uwagę na zmiany na lepsze, jakie dokonały się w tym zakresie z inicjatywy obecnego rządu w porównaniu do poprzedniego okresu, kiedy – zwłaszcza w odniesieniu do filmów dokumentalnych, próbujących odkłamywać współczesną historię naszego kraju – możliwości zebrania środków na takie produkcje były mocno ograniczone. – Film „Mgła” – jeden z pierwszych, który powstał po katastrofie smoleńskiej – mógł zostać obejrzany przez większe grupy widzów tylko dlatego, że niektóre konserwatywne gazety zgodziły się dołączyć DVD z tym obrazem do swoich wydań – przypomniała uczestnicząca w debacie twórczyni filmu, Maria Dłużewska. – Nie mógł początkowo zostać pokazany w telewizji publicznej – dodała. – Mimo prawie czterech lat „dobrej zmiany” wciąż wiele dobrych scenariuszy leży. Filmy na ich podstawie nie mogą zostać nakręcone, a te już zaczęte – skończone – zauważyła Dłużewska. – Zwracam uwagę środowiskom biznesowym, że opłaca się dofinansowywać polskie filmy. Np. mój film „Dama” o śp. Prezydentowej Marii Kaczyńskiej obejrzało 1,2 mln widzów, choć gdyby go odpowiednio reklamowano, widzów mogłoby być zapewne więcej – dodała.

Wiesław Labuda, dyrektor ds. marketingu Grupy LOTOS, poinformował, że w ramach polityki odpowiedzialności społecznej prowadzonej przez jego firmę przekazuje ona finansowe wsparcie na różne cele – najbardziej znana jest ze sponsoringu naszej kadry skoków narciarskich i reprezentacji Polski w piłce nożnej. – Natomiast w odniesieniu do polskiego filmu dokumentalnego należy stworzyć platformę jego rozwoju. Obecnie w telewizjach obowiązuje bowiem w większości przypadków fetysz oglądalności, co powoduję marginalizację wartościowych produkcji. Tymczasem nawet najlepszy dokument pokazywany w późnych bądź wczesnoporannych godzinach nie jest w stanie przyciągnąć szerszej publiczności.

Powinniśmy  wprowadzić takie rozwiązania, które będą promowały i upowszechniały produkcje filmowe, w tym szczególnie dokumentalne, zapewniając im właściwą ekspozycję w mediach. Wprowadzenie takich zasad, wymaga zaangażowania różnych instytucji począwszy od władz państwowych a na telewizji kończąc. W konsekwencji łatwiej będzie pozyskiwać sponsorów w tym spółki Skarbu Państwa na dofinansowanie produkcji filmów dokumentalnych  – zauważył Labuda. Jego zdaniem musi to być mechanizm działający w dłuższej perspektywie. – A przecież rynek na ambitniejsze formy sztuki filmowej istnieje – zauważył. – Grupa LOTOS sponsorowała takie filmy fabularne jak „Kamerdyner”, czy mające ukazać się na wielkim ekranie do końca br. „Legiony”. Dofinansowujemy zresztą także filmy dokumentalne, np. „Przyjaźń w cieniu Ukrainy” czy ostatnio:  „Kult” (o Kaziku Staszewskim). Jako firma realizujemy oczywiście swoje podstawie zadania. Jednak dostrzegamy także korzyści z biznesowego punktu widzenia, w kategoriach sukcesu  wizerunkowego, ze sponsorowania rodzimych dzieł sztuki filmowej. Stąd nasze zaangażowanie w wymienionych projektach filmowych. Z tym że, powtarzam, na końcu musimy taką działalność rozliczać w kategoriach efektywnościowych. Dlatego chcemy, by filmy, w które angażujemy się finansowo, oglądały miliony widzów. Najlepiej więc, by systemowo połączyć w tym celu siły sponsorów publicznych: Ministerstwa Kultury, PFN, TVP oraz firm należących do Skarbu Państwa – zakończył Labuda.

– Jako Ministerstwo Kultury nie wspieramy finansowo reportaży – te ostatnie to bowiem domena TVP – poinformował Paweł Lewandowski, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego. – Co innego produkcja filmowa, w tym filmy dokumentalne. Ustawa o kinematografii ceduje dofinansowywanie polskiego filmu na podległy naszemu ministerstwu Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF), który na ten cel dysponuje corocznie 170 mln zł budżetem, pochodzącym z opłat od telewizji oraz z biletów kinowych. Dodatkowo ustawa o finansowym wspieraniu produkcji audiowizualnej przynosi 100 mln zł rocznie na dotacje dla filmów. Obecnie dokumenty o tematyce niekomercyjnej mogą liczyć na dofinansowanie ze strony państwa w wysokości nawet 70–90 proc. kosztów pierwotnych. Te bardziej komercyjne możemy dofinansować w wysokości do 50 proc. Resztę kosztów powinien ponosić producent takich dzieł.

– Zgodnie z ustawą – wyjaśniał dalej wiceminister – obowiązuje system 30 proc. tzw. cash rebate, czyli zwrot części poniesionych na produkcję kosztów, dostępny dla producentów filmów fabularnych, animowanych, dokumentalnych oraz seriali TV. Polska Fundacja Narodowa (PFN) zadeklarowała zaś, że będzie przekazywała rocznie 70 mln zł na różne dokumenty filmowe. Produkcję dokumentów wspiera także Filmoteka Narodowa, bezpośrednio finansowana przez MKiDN, podobnie Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Łącznie wydatki państwa na wsparcie sektora audiowizualnego wynosi 600–700 mln zł rocznie. Wydatki na kulturę wzrosły w okresie obecnych rządów o 30 proc. w porównaniu do okresu, gdy rządziła koalicja PO–PSL – poinformował Lewandowski.

Arkadiusz Gołębiowski, organizator festiwalu „Niezłomni Niepokonani Wyklęci” (NNW), dodał, że przedsięwzięcie to powstało jako odpowiedź zapotrzebowanie na tego typu imprezy. Na innych bowiem festiwalach filmowych w kraju zwyczajnie brakuje tematyki historycznej. – Jednak trudno sobie radzić w tej dziedzinie bez wsparcia ze strony państwa. W ciągu roku powstaje ok. 120–140 filmów dokumentalnych – nie zawsze odpowiedniej jakości. Na nasz festiwal chcielibyśmy zaś kwalifikować ok. 20–25 dobrych obrazów. Z pomocą przyszedł PISF, dzięki którego wsparciu organizujemy w ramach NNW warsztaty scenariuszowe.

Dzięki temu jest szansa, że nasze dokumenty historyczne będą spełniać kryteria dobre jakości, dzięki czemu zyskają większą widownię w kraju, a także za granicą. Np. film „Niepodległa” nakręcony za 3,5 mln zł obejrzało łącznie prawie 8 mln widzów.