- Mogę zrozumieć zastrzeżenia wobec Fransa Timmermansa jako kandydata na szefa Komisji Europejskiej. To przecież chadecja wygrała wybory

- napisał na Twitterze związany z niemiecką partią CDU Guenther Oettinger, unijny komisarz ds. budżetu.

Według propozycji tzw. czwórki z Osaki - Angeli Merkel, Emmanuela Macrona, Marka Rutte i Pedro Sancheza - przewodnictwo w Komisji Europejskiej powinno przypaść socjalistom. Merkel podczas wczorajszych rozmów próbowała forsować to rozwiązanie, mimo dużego sprzeciwu ze strony polityków chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej. 

Wskazywano, że to właśnie sprzeciw wielu polityków EPL oddalił Timmermansa od fotela przewodniczącego KE.

- Europejską Partia Ludową (EPL) nie chciała tak łatwo oddać najważniejszego stanowiska socjalistom

- relacjonował wczoraj nasz korespondent z Brukseli, Maciej Kożuszek.

- Niewykluczone, że promowanie Timmermansa było zagrywką kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Liczono, że V4 wyczerpie energię na blokowaniu Timmermansa i wtedy zaproponuje się następnego kandydata

- dodał Kożuszek.

Po nocnych rozmowach bilateralnych, które zarządził Donald Tusk, mówi się, że kandydatura Timmermansa jest wciąż w grze i poprzeć go może kilku polityków, którzy pierwotnie sprzeciwiali się obsadzeniu Holendra na fotelu szefa KE.