„Morskie farmy wiatrowe to chyba najważniejsza inwestycja PGE początku lat 20. tego wieku. W tej chwili nasz pierwszy projekt - a mamy łącznie trzy koncesje na Morzu Bałtyckim – jest na etapie końcowych uzgodnień jeśli chodzi o decyzje środowiskową. Mamy decyzję środowiskową, mamy pomiary wiatru, niedługo będziemy mieć badania geologiczne”

– powiedziała w trakcie konferencji.

Jak dodała, zawarta została też umowa przyłączeniowa z PSE.

„Wiemy więc już, że farmy będą połączone z polską siecią energetyczną. Liczymy, że pierwszy prąd z tych farm popłynie do polskich domów na przełomie lat 2025-2026. To oczywiście jeszcze kilka lat, ale te projekty mają to od siebie, że się je dłużej przygotowuje, a krócej buduje”

– powiedziała.

Jak dodała, w kwestii tej inwestycji współpraca z Komisją Europejska jest bardzo dobra.

„Są bardzo przychylni. Rozmawiamy już o konkretnych rozwiązaniach, jeśli chodzi o możliwości skorzystania z funduszy europejskich”

– zaznaczyła.

Jak dodała, projekty farm wiatrowych są bardzo drogie, są - ze względu na skalę - kapitałochłonne, dlatego też PGE liczy na dofinansowanie ze środków europejskich.

„To jest inwestycja rzędu kilkunastu miliardów złotych. Każde fundusze, które można dostać przed jej zbudowaniem bardzo pomogą obniżyć koszty dla odbiorców”

- wskazała.

PGE chce do 2030 r. zainwestować miliardy złotych w budowę farm wiatrowych na Bałtyku, aby na morzu stanęły wiatraki o łącznej mocy 3,5 GW.

Polski rząd oczekuje, że poprzez dywersyfikację źródeł energii i inwestycje m.in. w morskie farmy wiatrowe uda się zmniejszyć udział węgla w miksie energetycznym nawet poniżej 60 proc. do 2030 roku (z obecnych ponad 80 proc.). Tak wynika z przedstawionego w listopadzie ubiegłego roku przez Ministerstwo Energii projektu dokumentu "Polityka energetyczna Polski do 2040 roku".