Jedna z tych osób jest obecnie w areszcie domowym, a dwie podpisały zobowiązanie do nieopuszczania kraju.

Pierwsi pracownicy firmy Transnieft Drużba zostali objęci śledztwem na początku czerwca. Są to cztery osoby - przedstawiciele lokalnych oddziałów zarządzania rurociągiem oraz punktu przyjmowania surowca Łopatino. Zdaniem śledczych właśnie w tym punkcie zanieczyszczona ropa mogła trafić do systemu rurociągu Przyjaźń. Te cztery osoby, mające status podejrzanych, znajdują się w areszcie domowym.

W maju Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej ogłosił, że w sprawie karnej jest sześcioro podejrzanych, za dwoma z nich ogłoszono międzynarodowy list gończy. Ci pierwsi podejrzani związani byli z kilkoma firmami z obwodu samarskiego, w tym ze spółkami Samaratransnieft-Terminal (STNT) i Nieftiepieriewałka. Za problemy z jakością ropy w rurociągu Przyjaźń rosyjski koncern Transnieft winił najpierw STNT.

Później Komitet Śledczy oświadczył, że owych sześcioro podejrzanych w okresie od sierpnia 2018 roku do kwietnia br. sprzeniewierzyło surowiec o wartości co najmniej 1 mln rubli (ok. 15,3 tys. USD). W marcu i kwietniu 2019 roku, aby ukryć te malwersacje, dostarczyli oni ropę naftową nieodpowiadającą standardom jakości do węzła w obwodzie samarskim, skąd trafiła ona do systemu rurociągu Przyjaźń.

Jedynym, który przyznał się do winy, jest zatrzymany w maju Siergiej Bałandin, wicedyrektor spółki Magistral. Został on ostatnio przeniesiony z aresztu śledczego do aresztu domowego.

19 kwietnia poinformowano, że rurociągiem Przyjaźń płynie przez Białoruś w kierunku zachodnim zanieczyszczona ropa. W surowcu wykryto przekroczenie norm chlorków organicznych. Czasowo tranzyt surowca wstrzymała ukraińska Ukrtransnafta, a później białoruski operator Homeltransnafta oraz polski PERN. Polski operator wznowił odbiór 9 czerwca.