Fiodorow, który jest szefem państwowego Ogólnorosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM), mówił o tym podczas dyskusji publicznej. Oceniając, że problem fake newsów jest coraz większy, socjolog zauważył: "co drugi badany przyznaje, że nie może odróżnić informacji wiarygodnej od fałszywej". Przekazał, że 42 proc. respondentów przyznaje, że trudno jest im odróżnić informacje wiarygodne od tych, które takie nie są.

Dane sondażu WCIOM, na które powoływał się Fiodorow, wskazują, że 50 proc. osób mających trudności z odróżnieniem fałszywych wiadomości od prawdziwych jest w grupie respondentów najstarszych wiekowo. W grupie najmłodszej wskaźnik ten wynosi 33 procent.

Nie sądzę, by to świadczyło, że nasze młode pokolenie jest bardziej krytyczne. Myślę, że to mówi o obniżeniu zdolności do odróżniania"

- ocenił szef ośrodka.

Wskazał, że jeśli 42 proc. osób ma problem z odróżnianiem informacji, to znaczy, że "problem istnieje i jego skala jest nadzwyczaj duża". Każdy procent, który wykazują sondaże, oznacza "miliony ludzi".

W Rosji w tym roku przyjęto ustawę o karach za rozpowszechnianie w internecie fake newsów, która przewiduje blokowanie takich treści z inicjatywy prokuratury, bez decyzji sądu. Ustawa ta określa zakazane fałszywe wiadomości jako informacje świadomie nierzetelne, a mające znaczenie społeczne, rozpowszechniane jako godne zaufania i tworzące ryzyko uszczerbku dla życia i zdrowia obywateli, masowego naruszenia porządku społecznego lub bezpieczeństwa publicznego.

Zwolennicy ustawy powołują się na fakt, że regulacje dotyczące fake newsów istnieją już w krajach europejskich. Prawo skrytykowali jednak dziennikarze i obrońcy praw człowieka, wskazując, że może ono stworzyć ryzyko dla mediów korzystających ze źródeł.