Szansa była niby na wyciągnięcie ręki, bo wystarczył tylko punkt. Jak jednak zawodnicy Charlton, Legii Warszawa, Wisły Płock czy Lechii Gdańsk mieli sobie poradzić z gwiazdami Realu Madryt, Napoli, Realu Sociedad czy Villarreal? To jest olbrzymia różnica poziomów między jedną z najsilniejszych lig świata a polską ekstraklasą. Nasi chłopcy jednak nie mają się czego wstydzić – zdobyli sześć punktów, a nikt o zdrowych zmysłach o tym nie marzył. Bielik, Michalak, Wieteska, Grabara czy Żurkowski zaraz zasilą kadrę Jerzego Brzęczka, zagrali bardzo dobry turniej. I to jest nadzieja na przyszłość dla naszej re-prezentacji.