Na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich opublikowano w środę komunikat Krajowego Mechanizmu Prewencji i Tortur dotyczący okoliczności aresztowania Jakuba A. podejrzanego o zabójstwo w Mrowinach 10-letniej Kristiny. Według Adama Bodnara, użyte przez policję środki wydają się nieproporcjonalne i miały charakter pokazowy. Jak zaznaczył rzecznik, zastosowanie kajdanek zespolonych i chwytu obezwładniającego było niepotrzebne, ponieważ zatrzymany nie stawiał oporu.

W ocenie Bodnara, zatrzymany mógł zostać doprowadzony na czynności procesowe bez kajdanek, a w przypadku uzasadnionej konieczności wystarczającym środkiem wydaje się stosowanie kajdanek zakładanych na ręce. Ponadto - zdaniem Bodnara - wyprowadzenie zatrzymanego z budynku boso i niekompletnie ubranego, a następnie pozostawienie go w takim stanie w czasie wykonywania czynności procesowych, "narusza godność zatrzymanego i stanowi pogwałcenie praw człowieka".

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, środki użyte przez służby podczas aresztowania stanowiły przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do którego nie powinno dojść w demokratycznym państwie prawa.

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk odniósł się do sprawy dziś w Radiu Zet stwierdzając, że to "dosyć szokujące", że Bodnar broni podejrzanego o "skrajnie brutalny, zaplanowany mord na dziecku".

Jak wskazał, to policja podejmuje decyzje, jakie środki bezpieczeństwa powinno się podjąć podczas aresztowania.

"Zastanawiam się, co by było, gdyby któryś z funkcjonariuszy ucierpiał wskutek tego, że podejrzany nie miałby założonych kajdanek"

- stwierdził.

"Człowiek, który jest oskarżony o zabójstwo dziesięciolatki, który jest niebezpiecznym przestępcą - wszystko na to wskazuje - powinien być zgodnie z przepisami transportowany w taki sposób, żeby zapewnić bezpieczeństwo otoczeniu i jemu samemu"

- podkreślił.

Na uwagę, że podejrzany nie stawiał oporu, Dworczyk zwrócił uwagę:

"A co by było, gdyby zaczął stawiać opór? To jest naprawdę nieodpowiedzialne, dlatego, że w ramach walki politycznej pan Bodnar po raz kolejny daje upust swoim jakimś politycznym emocjom, podważając zaufanie do policji, a inni, w tym dziennikarze, wpisują się w to"

- mówił minister.

"Jak ktoś chce, niech broni mordercy dziesięciolatki. Wydaje mi się, że państwo powinno stanąć po stronie poszkodowanej rodziny, po stronie zabitego dziecka"

- dodał.

Dworczyk zaznaczył jednocześnie, że oczywistym jest, iż państwo powinno zadbać o to, żeby był przeprowadzony sprawiedliwy proces, a podejrzanemu nic się nie stało, "w sensie jakiegoś linczu w więzieniu, czy poniżania takiego człowieka".

"Natomiast to co zrobił pan Bodnar jest skrajnie nieodpowiedzialne. Gdzieś są granice politycznego zaangażowania i pan rzecznik Bodnar przekroczył po raz kolejny tę granicę"

- ocenił.

Dopytywany czy w związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich powinien podać się do dymisji, Dworczyk powiedział, że jest osobą, która z dużą ostrożnością wypowiada się na temat tego, czy ktoś powinien podać się do dymisji, czy nie.

"Uważam, że każdy człowiek popełnia błędy, bo nie ma ludzi, którzy są nieomylni. Natomiast są sytuacje, w których jak się popełni błąd, to w sposób oczywisty trzeba powiedzieć 'przepraszam', uderzyć się w piersi i wycofać z błędnego stanowiska. W tym wypadku to byłoby, wydaje mi się, jedyne rozsądne zachowanie ze strony pana Bodnara"

- ocenił minister.