Błaszczak był w Polskim Radiu pytany o kwestie wzmocnienia bezpieczeństwa militarnego Polski. Mówiąc o wzmocnieniu polskiej armii Błaszczak wymienił zakupy uzbrojenia realizowane m.in. w USA, w tym zakup systemów rakietowych Patriot i HIMARS, a także starania o zakup 32 samolotów piątej generacji F-35. Mówił tez o zwiększaniu liczebności polskiej armii, powołaniu Wojsk Obrony Terytorialnej i 18 Dywizji Zmechanizowanej na wschodzie kraju.

Odnosząc się do podpisanego porozumienia pomiędzy Polską, a USA zakładającym zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju o 1000 żołnierzy Błaszczak ocenił, że to porozumienie ma „znaczenie przełomowe”.

Po pierwsze dlatego, że została ustalona formuła obecności wojsk amerykańskich w Polsce, jako formuła trwała. Wcześniej była to formuła niedookreślona.
- podkreślił.

Wyjaśnił też, że 1000 dodatkowych żołnierzy to jest „minimum” jakie Polska wynegocjowała.

Mamy zapisane w porozumieniu 1000 (dodatkowych – przyp. red.) żołnierzy, ale mamy też klauzulę, która umożliwia nam dalsze negocjacje dotyczące wzmocnienia liczebnego wojsk amerykańskich w Polsce. To jest przełom, gdyż odstrasza ewentualnego agresora. Ma on świadomość tego, że atakując Polskę zaatakuje również USA.
- powiedział szef MON.

Błaszczak wyjaśnił też powody, dla których Polska stara się kupić samoloty F-35.

Myśliwce F-35 są najnowocześniejszymi samolotami, które dają przewagę wojsku, które takie samoloty posiada, ze względu na technologie gwarantująca to, że te samoloty nie są widziane przez radary, a wiec przełamują bariery dostępu przeciwnika.
- mówił Błaszczak.

Jak podkreślił, w jego przekonaniu, polscy piloci są „fantastyczni, są najlepsi” i powinni dysponować najlepszym najnowocześniejszym sprzętem. Tymczasem ministrowie obrony w rządzie PO-PSL kontynuowali proces utrzymywania „starych, postsowieckich samolotów w służbie”.

To błędna decyzja ministra Klicha, a więc ministra z Platformy, który odrzucił ofertę USA formułowaną w latach 2008-2010, ofertę przystąpienia Polski do programu produkcji F35, to był zasadniczy błąd, a potem następca Klicha, czyli minister Siemoniak kontynuowali ten proces utrzymywania starych samolotów, post-sowieckich. To było sztuczne utrzymywanie tych samolotów, przedłużali okres przydatności tego sprzętu do użytku do 40 lat. Tym samym narażając polskich pilotów na zagrożenie, bo te samoloty są przestarzałe. Nie mają żadnej wartości bojowej.
- mówił minister Błaszczak.

Zapytany o koszty zakupu samolotów F-35 Błaszczak odpowiedział:

Złożyliśmy zapytanie ofertowe do strony amerykańskiej. Gdybyśmy uczestniczyli w programie tak jak osiem państw, nasz przemysł zbrojeniowy uczestniczyłby w produkcji tego samolotu. Niestety decyzja ministrów z PO pozbawiła nas takiej możliwości. A wiec będziemy kupować takie samoloty w ramach programu, w którym cztery inne państwa je kupiły. Ostatnio kupiła je Belgia. To jest broń, która współpracuje z samolotami F-16, z rakietami HIMARS. (...) To jest mózg sytemu, który daje przewagę Wojsku Polskiemu nad agresorem i odstrasza tego agresora.
- wyjaśniał Błaszczak.

Dodał, że obecnie negocjowany jest termin dostarczenia do Polski samolotów F-35.

Zależy mi na tym, żeby ten kontrakt został zrealizowany jak najszybciej, dlatego że Wojsko Polskie potrzebuje nowoczesnego sprzętu.
- powiedział szef MON.