Swój wywód na antenie TVN24 Trzaskowski zaczął od usprawiedliwienia kiepskiego wyniku Koalicji Europejskiej w wyborach do PE. Jego zdaniem przegrana to efekt... frekwencji.

Ja się nie zgadzam z tym, że wybory do Parlamentu Europejskiego to była jakaś katastrofa. Na pewno nie był to wynik, którego oczekiwaliśmy, ale generalnie rzecz biorąc 6 proc. różnicy przy nie za dużej mobilizacji naszego elektoratu - to jest absolutnie do odrobienia.
- podkreślił.

Pytany o to, czy potrafi wskazać wnioski, jakie wyciągnięto z wyborów, Trzaskowski podkreślił:

Ja wyciągnąłem przede wszystkim taki wniosek, że potrzebna jest absolutnie konsolidacja. Uważam, że jedność przy systemie d’Hondta to warunek sine qua non wygrania tych wyborów. Jeszcze raz powtarzam i nie zmieniam zdania. System d’Hondta jest bezwzględny. Jeżeli będziemy mieli dwie koalicje opozycyjne i nawet jedna dostanie 30%, a druga 14%, a PiS dostanie 45% czy 46%, to będzie rządził PiS. Każdy to musi zrozumieć.
- tłumaczył Rafał Trzaskowski w TVN24.

W pewnym momencie padło pytani o to, czy to nie moment na to, by scena polityczna po opozycyjnej stronie nie podzieliła się na kilka bloków.

I wtedy się zaczęło... Oczywiście Trzaskowski szybko uderzył w swoją ulubioną nutę – straszenie PiS-em.

Gdybyśmy mieli całkowicie normalną sytuację polityczną i można by było powiedzieć: nie zgadzamy się z PiS-em, ale w sumie nic złego się nie dzieje w Polsce, więc my tu będziemy się formować i za cztery lata coś się wydarzy. Ale sytuację mamy ekstraordynaryjną. Jeżeli będzie dalej rządził PiS, to naprawdę nie będzie czego zbierać.
- straszył Trzaskowski.

W majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS uzyskało 45,38 proc. głosów, KE - 38,47 proc., Wiosna - 6,06 proc. PiS zdobyło 27 mandatów, Koalicja Europejska - 22, a Wiosna - 3. W skład Koalicji Europejskiej weszły: PO, SLD, PSL, Nowoczesna i Zieloni.

Na początku czerwca Rada Naczelna PSL zdecydowała o budowie bloku na wybory parlamentarne pod nazwą Koalicja Polska. Do współpracy PSL zaprasza ugrupowania, którym bliskie są „wartości chrześcijańskie, demokratyczne, ludowe i narodowe”. Szef PSL deklarował jednocześnie, że „nie wyobraża sobie” koalicji z PiS-em, bo nie spełnia on kryteriów ideowych i programowych PSL.

Do wszystkich apeluję o chwilę rozwagi, o to, żeby po prostu ze sobą rozmawiać. I wiem, że takie rozmowy się toczą. Natomiast chcę też jasno powiedzieć, że koalicje czy duże partie, które idą po wygraną, które celują w 40% głosów, mają zawsze bardzo różne postawy – i demokraci, i republikanie, nawet to są politycy o bardzo różnych poglądach. Chodzi o to, żeby wypracować podstawę programową, więcej, żeby umieć przygotować propozycje, które są konkretne i ciekawe dla mieszkańców miast, ale również potrafić zaprezentować swój program z bardzo konkretnymi propozycjami na wsi„ [...] Uważam, że to, czego zabrakło, to bardzo konkretnych propozycji, tych propozycji oczywiście musi być więcej, one muszą być inne dla mieszkańców dużych miast, inne dla mieszkańców wsi, ale dokładnie tak uważam. Że to muszą być bardzo konkretne propozycje, które składają się na wizję, która jest tak samo interesująca jak wizja, którą proponuje PiS.
- mówił Rafał Trzaskowski.