Lider KOD-kapeli usłyszał w lutym prawomocny wyrok 4,5 roku więzienia. Wodzirej chórku śpiewającego i krzyczącego na protestach ulicznych, wzniecanych przez „obrońców demokracji”, czuł się dotąd bezkarny.

Ofiarami grupy przestępców, w tym Konrada M., padło ponad 90 kobiet. Były one wabione na pracę w zagranicznych luksusowych restauracjach i hotelach, a później zmuszano je do pracy w domach publicznych.

Konrad M. został oskarżony przez prokuraturę o trzy przestępstwa -  kierowania grupa przestępczą, handlu kobietami, oraz - jak twierdzą śledczy - fałszowania dokumentu. 

W czerwcu 2018 r. lider KOD kapeli został skazany nieprawomocnym wyrokiem na 6,5 roku więzienia. Sąd Okręgowy w Krakowie uznał go za szefa gangu handlującego kobietami, które przez ten procederowi trafiały do domów publicznych za granicą.

Ten wyrok zaskarżyła prokuratura, uznając go za rażąco niski wobec zarzucanych M. czynów. Apelacje wnieśli też obrońcy, żądając uniewinnienia co do głównych zarzutów.

M. - mimo nieprawomocnego wyroku - pojawiał się na demonstracjach „obrońców demokracji”. 

Tymczasem, jak dowiedział się portal dorzeczy.pl, Konrad M. nie zamierza stawić się areszcie śledczym, by odbyć karę. 

W rozmowie z dorzeczy.pl wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak powiedział, że skazany zamiast stawić się w areszcie, złożył wniosek do Sądu Okręgowego w Krakowie o odroczenie wykonania kary. Dodał też, że sąd ów wniosek odrzucił.

To oznacza, że M. powinien stawić się w zakładzie karnym. Nie uczynił tego, w związku z czym 30 maja Sąd Okręgowy w Krakowie skierował do właściwej komendy policji nakaz doprowadzenia skazanego do aresztu śledczego oraz zarządził jego poszukiwania

– mówi minister.

Okazuje się jednak, że M. był na Święcie Wolności i Solidarności - uroczystości 30. rocznicy odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie, organizowanego przez Europejskie Centrum Solidarności i miasto Gdańsk w dniach 1-11 czerwca 2019 roku. 

Zdjęcie, które w mediach społecznościowych opublikowała jego żona Anna. Koncert Wolności w Gdańsku, 4 czerwca, czyli kilka dni po tym, jak Sąd Okręgowy w Krakowie skierował do policji nakaz doprowadzenia skazanego do aresztu śledczego oraz zarządził jego poszukiwania.

Zdjęcie z Facebooka żony Konrada M.

Sąd Okręgowy oczekuje na informacje Policji. Po ich uzyskaniu, jeżeli nadal M. będzie przebywał na wolności, może zostać wydany list gończy

– wyjaśnia Piebiak. Zapewnia również, że postępowanie jest na bieżąco monitorowane.