Deklaracja dotycząca polsko-amerykańskiej współpracy obronnej stanowi, że obecność żołnierzy USA w Polsce ma być rotacyjna i ciągła - amerykańscy żołnierze zawsze będą w Polsce, natomiast obecność baz ma być stała i trwała – mówił prezydent Andrzej Duda.

Zgodnie z deklaracją podpisaną w ostatnią środę w Waszyngtonie przez prezydentów Polski i Stanów Zjednoczonych, Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa, USA planują zwiększyć w najbliższej przyszłości swoją obecność wojskową w Polsce, wynoszącą obecnie ok. 4,5 tys. rotujących się członków personelu wojskowego, o około tysiąc dodatkowych żołnierzy.

– To, co zostało podpisane przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa było efektem dziesiątek spotkań, długich negocjacji. Teraz rozmawiamy o szczegółach

– powiedział szef MON Mariusz Błaszczak.

Katarzyna Gójska zapytała o lokalizacje, gdzie będą stacjonować amerykańskie jednostki.

„W ramach porozumienia doszliśmy do zgody co do tego, że będzie sześć takich punktów w Polsce, w których będą stacjonowały oddziały wojska amerykańskiego. Rozmawiamy na ten temat. W porozumieniu zapisana jest klauzula mówiąca o tym, że te lokalizacje nastąpią w uzgodnieniu obu stron. W związku z tym my będziemy współdecydowali”

– powiedział szef Ministerstwa Obrony Narodowej.

Zapewnił, że jest aktywny, „przedstawiam propozycje, rozmawiamy na temat szczegółów”.

– Ważne jest, by wzmocnić wschodnią flankę NATO, a więc również wschodnią część naszego kraju, ze względu na to, by odstraszać ewentualnego agresora i tu się koncentrujemy. Chciałbym też podkreślić, że wynegocjowaliśmy obecność dowództwa dywizyjnego wojsk Stanów Zjednoczonych. Takie dowództwo w Polsce będzie dowództwem, któremu będą podlegały wojska amerykańskie na wschodniej flance NATO. Jest to też niewątpliwie sukces. Obecność wojsk amerykańskich w Polsce odstrasza ewentualnego przeciwnika, ewentualny najeźdźca ma świadomość tego, że naruszenia granic Polski, atak na Polskę oznacza konflikt nie lokalny, ale globalny, gdyż obecność wojsk USA jest gwarantem tego, że atak na naszą ojczyznę, jest atakiem na cały Sojusz Północnoatlantycki – to jest zagwarantowane w traktacie waszyngtońskim, to jest art. 5, ale jest także atakiem na wojsko Stanów Zjednoczonych i to niewątpliwie odstrasza

– dodał minister.