Lidia Lemaniak, Niezalezna.pl: Panie Prezesie, żaden sondaż przed wyborami europejskimi nie dawał Prawu i Sprawiedliwości aż takiej przewagi, jaką PiS ostatecznie uzyskał. Czy ten wynik był dla Pana pozytywnym zaskoczeniem, czy jednak się Pan go spodziewał?

Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości: Był jeden sondaż, który dawał nam jeszcze większą przewagę - 45 proc. do 34 proc. Z jednej strony więc się nie pomylił, ale z drugiej strony się pomylił. Natomiast rzeczywiście zdecydowana większość dawała nam niewielką przewagę i wynik wyborczy był dla nas bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Tego zaskoczenia nie było wieczorem, bo na taki wynik liczyliśmy, natomiast już rano było miłe zaskoczenie.

Spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem to niekwestionowany sukces. Gdyby miał Pan jednak wskazać jeden, jedyny sukces wynikający z deklaracji polsko-amerykańskiej, to co by to było?

Trwała obecność wojsk USA, bo z niej wynika zmiana statusu Polski w NATO. Mieliśmy taki status - można powiedzieć - nierównoprawny. Trwała obecność wojsk amerykańskich, chociaż te wojska będą rotacyjne, ale zawsze przynajmniej 5500 żołnierzy albo - być może nawet i przeszło 6 tys. tutaj ich będzie to jest już wyjście z tego porozumienia z połowy lat 90., które w istocie budowało z góry, antycypacyjnie taki status dla nowych członków NATO i z tego było bardzo ciężko wyjść, ale  w tej chwili można powiedzieć, że udało się z tego wyjść.

Jesienią odbędą się bardzo ważne wybory parlamentarne. Czy możemy się spodziewać kolejnej "piątki"? Jakie propozycje Prawo i Sprawiedliwość będzie miało tym razem dla Polaków?

Być może wciąż będziemy używali tych "piątek", ale w tej chwili jakiegoś nowego, wielkiego planu odnoszącego się do kwestii transferów społecznych nie będzie, bo jesteśmy odpowiedzialni. Być może taki program powstanie już w trakcie kadencji, jeśli będziemy mieć dobry wzrost gospodarczy, to my zawsze jesteśmy nastawieni na to, żeby tych transferów dokonywać.  Chcielibyśmy natomiast, żeby Polska wymagała tych transferów jak najmniej, bo to jest też kwestia podnoszenia się płac, teraz podnieśliśmy płacę minimalną o ponad 200 zł, być może będą jeszcze dalej idące działania. Chcielibyśmy, by ludzie jak najwięcej zarabiali, żeby te zarobki, których nie można mierzyć wedle przeciętnej arytmetycznej, bo jest ona myląca, trzeba brać pod uwagę dominantę tej linii, która wyznacza największe spłaszczenie krzywej, czyli tyle, ile jest najwięcej zarobków w Polsce, a one są naprawdę skromne. Rosną, ale są naprawdę skromne i chcemy, żeby to wzrosło, bo nas nie cieszy specjalnie to, że w Polsce jest grupa ludzi zarabiających za dużo, jak na poziom naszego PKB. Nas będzie cieszyło to, że nasz przeciętny pracownik będzie dużo zarabiał.