Wszystkie szczegółowe informacje podamy w sobotę rano"

- powiedział Kołodziejczak, którego cytuje Radio Zet.

Przyznał, że nowa partia będzie się nazywała "Prawda". Jak dodał, AGROunia pozostanie Ogólnopolskim Ruchem Rolników.

W deklaracji partii zamieszczonej na stronie internetowej ugrupowania podkreślono:

Wszyscy chcemy być i zasługujemy, by mieć. Bezpieczeństwo, praca, zdrowie i dom to minimum egzystencji. Ciężko pracujemy, aby zaspokoić te podstawowe potrzeby, a prawda jest taka, że zasługujemy na więcej. Naszym zadaniem jest dopilnować utrzymania tego, co jest i zapracować na więcej. Tylko prawda w polityce to gwarantuje

- czytamy.

Jak zaznaczono, "projekt Prawda zakłada konsolidację inicjatyw obywatelskich, dostrzegających potrzebę współtworzenia nowego ruchu politycznego". Według informacji na stronie, pierwszy etap, polegający na zbudowaniu komunikacji pomiędzy różnymi grupami społecznymi, realizowany jest w oparciu o podmiotowość Fundacji Agrounia Michała Kołodziejczaka.

Radiu Zet Kołodziejczak powiedział, że nowa partia "chce walczyć o głosy nie tylko rolników, ale przede wszystkim ludzi pracujących i zarabiających, często według niego pomijanych w polskiej polityce".

Jest to partia skierowana do wszystkich, szczególnie do tych, którzy nie chcą wchodzić na statek z rozbitkami Schetyny czy Kosiniaka-Kamysza. My nie pozwolimy, żeby tacy ludzie nadawali ton polskiej polityce”

- podkreślił kontrowersyjny lider AGROunii.

W ostatnich miesiącach działacze AGROunii wielokrotnie organizowali blokady dróg i ulic, w tym blokadę Placu Zawiszy w Warszawie, gdzie wysypywali jabłka. Był to ich protest przeciwko - jak twierdzą - nieopłacalnym cenom ich skupu. W marcu, w stolicy. Lublinie i Poznaniu zorganizowali też akcję rozdawania jabłek. Te akcje przyniosły Kołodziejczakowi rozgłos, zaczęto go nawet nazywać "drugim Lepperem".

Protesty organizowane przez Kołodziejczaka relacjonowane były przez... rosyjskie media. Agencja TASS w korespondencji z Warszawy, powołując się na wywiad udzielony jej przez Kołodziejczaka, napisała, że polscy rolnicy opowiedzieli się za uregulowaniem kontaktów z Rosją oraz zniesieniem sankcji i embarga handlowego.

Kołodziejczak pojawił się także na marszu organizowanym przez środowiska narodowe, gdzie doszło do skandalicznej prowokacji, do której użyto spreparowanych banerów Klubów Gazety Polskiej.

Jak widać, medialny szum wokół Kołodziejczaka był nieprzypadkowy. Niektórzy już od dawna przewidywali, że cała sytuacja skończy się właśnie w ten sposób.

Nie mam szczególnych złudzeń, że protest rolników w Warszawie to realizacja projektu politycznego

- mówił przy okazji protestów w Warszawie minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski.

A po jednym z protestów Kołodziejczaka podsumował ówczesny szef MSWiA Joachim Brudziński.

- To, że ktoś na potrzeby występu w jednej czy drugiej stacji telewizyjnej ustylizuje się na hipstera z Placu Zbawiciela, natomiast na potrzeby protestu w Warszawie założy czapkę a la Lepper i udaje chłopka-roztropka, nie zwalnia go z tego, że ma przestrzegać prawa

- ocenił.