Do chóru oburzonych styczniową decyzją o prewencyjnym odstrzale dzików dołączyli wszelkiej maści celebryci i autorytety totalnej opozycji, a wśród nich m.in. Magdalena Środa, Maria Nurowska i  niezawodna Kinga Rusin.

Działo się tak mimo, że nawet Komisja Europejska poparła tego typu prewencyjny zabieg i chwaliła za ten krok polskie władze. 

Obrońcy dzików musieli być zaskoczeni informacjami podanymi przez Niemiecki Związek Łowiecki, które wskazywały, że tamtejsi myśliwi w sezonie 2017/2018 odstrzelili 836 865 dzików. To o 42 proc. więcej niż w poprzednim okresie łowieckim. Odstrzał - jak podano - był środkiem zabezpieczającym przed afrykańskim pomorem świń (ASF). Informacja ta jednak nie zmieniła krytycznego stosunku do działań polskich władz.

Kolejny cios dla obrońców koni, wiewiórek, korników, karpi i dzików nadszedł ze światłej i europejskiej Belgii, gdzie podjęto decyzję o odstrzale wszystkich pozostałych przy życiu dzików, żyjących na terenie zagrożonym ASF.

"Wszystkie pozostałe żywe dziki w obszarze zakażonym afrykańskim pomorem świń w południowej Belgii zostaną zastrzelone w ciągu najbliższych tygodni i miesięcy. O tym zadecydował rząd Walonii, południowej części Belgii."

- czytamy na portalu pigprogress.net

Od września 2018 r. Afrykański pomór świń (ASF) występuje w południowej belgijskiej prowincji Luksemburg, będącej częścią Walonii. Od tego czasu, zgodnie z prawodawstwem europejskim, zainfekowany obszar został odizolowany, a jego monitorowanie zostało znacznie zintensyfikowane. Martwe dziki zostały natychmiast usunięte, aby uniknąć dalszego rozprzestrzeniania się choroby.

Belgijski minister rolnictwa w rządzie Walonii René Collin, oświadczył, że cała populacja dzików w tak zwanej strefie II (strefa zakażona - red.) będzie musiała zostać zlikwidowana. Dokonają tego leśnicy, ponieważ oficjalnie sezon polowań rozpocznie się dopiero 1 lipca. W strefie I, która jest strefą zintensyfikowanej obserwacji otaczającej strefę zakażoną, strzelać do dzików będą mogli także myśliwi.