W studio komentowano wystąpienie prezydentów Polski i USA, Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa, po podpisaniu porozumienia ws. obecności wojsk USA w Polsce.

- Przez dziesięciolecia Stany Zjednoczone finansowały obronę krajów Zachodniej Europy, niestety nie zyskując nawet wdzięczności, już nie mówiąc o politycznych zachowaniach. I nie mówiąc także o finansowych. Raczej było wręcz odwrotnie 

– komentował polityk.

- Ale chodzi tu o coś jeszcze więcej. Tu chodzi o to, że Polska po 2015 r. pokazała, że jest gotowa zrobić bardzo wiele, wielki wysiłek podjąć, żeby sama siebie bronić. Żeby w jak największym stopniu zużyć własny potencjał dla obrony. Pan prezydent Donald Trump ma świetne rozeznanie. Wie, że państwa takie jak Niemcy raczej są nastawione na przyjaźń z Federacją Rosyjską, nawet są gotowe finansować pewne działania. Zwłaszcza energetyczne w relacjach z Rosją. W związku z tym wola obrony, wola walki o własną niepodległość, wola utrzymywania siły zbrojnej... często amerykańscy analitycy mówią w tym kontekście o obronie terytorialnej,  jako bardzo ważnym etapie wzmocnienia polskiej obronności. Więc ta wola jest dla niego niesłychanie ważnym elementem, który jest podkreślany i przywoływany

- stwierdził.

- Bardzo ważną sprawą jest także to, co powiedział o tym, że USA jednak są zdecydowane pozytywnie rozważyć sprzedaż Polsce F-35. To padło i trzeba to przywołać. Mam głęboką nadzieję, że zostanie wynegocjowany offset. Tak żeby skorzystał na tym nie tylko polski przemysł, ale także możliwość operacyjnego wykorzystania F-35 jako suwerennego narzędzia obrony Polski. To bardzo ważny element, żeby nie było tak, że my np. zrezygnujemy z projektu Patriot na rzecz F-35. To są dwa projekty, które muszą być równolegle realizowane. Bo obrona antyrakietowa jest suwerennym i niezależnym od F-35 programem. Bardzo istotnym, który przede wszystkim Rosjanie postrzegają jako zagrożenie

- zaznaczył.