Dariusz Piontkowski, który gościł w radiowej Trójce, wyraził opinię, iż "część środowisk uważa, że wraz z przyjściem nowego ministra dokona się kolejna rewolucja".

Z rozmów z koleżankami i kolegami (nauczycielami) wiem, że nie ma oczekiwania, aby kolejny minister wprowadzał rewolucje

- powiedział. Jego zdaniem, "szkoła jest instytucją tradycyjną i konserwatywną, nie lubi częstych ani radykalnych zmian, a teraz jesteśmy w trakcie bardzo poważnej zmiany systemowej". Dodał, że "nie należy spodziewać się kolejnej rewolucji".

W połowie maja pojawiły się doniesienia medialne, z których wynikało, że szefowa Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii Jadwiga Emilewicz forsowała rozwiązanie, zgodnie z którym nauczyciele zostaliby włączeni do służby cywilnej. Takie rozwiązanie oznaczałoby, że pedagodzy formalnie staliby się urzędnikami, dzięki czemu wzrósłby prestiż ich zawodu. Jednocześnie członkowie korpusu służby cywilnej nie mogą strajkować i zakaz ten obowiązywałby również nauczycieli.

Zapytany o ten pomysł Piontkowski odparł, że "to raczej pomysł trudny do zrealizowania, bo nauczyciel jednak nie jest urzędnikiem".

Moim zdaniem, nie można traktować nauczyciela jak urzędnika, a fakt, że nauczyciele mają prawo do strajku i eliminowanie tego prawa za pomocą uczynienia z niego pracownika służby cywilnej nie jest zbyt fortunnym pomysłem

- zauważył.

Nie sądzę, żeby taki pomysł był realizowany. Raczej trzeba rozmawiać ze środowiskiem, co będę starał się robić przez najbliższe miesiące"

- dodał minister edukacji.

Piontkowski zapytany, jak rząd zamierza zapobiec kolejnemu protestowi nauczycieli, odparł, że będzie dążył do tego, aby "rozmawiać nie tylko z samymi związkami zawodowymi, ale też z innymi środowiskami, które zainteresowane są sytuacją w polskiej edukacji, polskiej szkole".

Wskazał również, że "za kilka dni, jeszcze przed wakacjami, postaramy się zrobić jeszcze jedno spotkanie w ramach okrągłego stołu edukacyjnego".

"Będziemy, jako rząd, starali się, aby nauczyciele nie rozpoczynali kolejny raz protestu" - zaznaczył. Jak jednocześnie dodał, "pojawia się też pytanie, czy taka forma zawieszenia strajku na kilka miesięcy jest dopuszczalna pod względem formalno-prawnym".