Dera w porannym wywiadzie dla Polsat News nie chciał mówić o szczegółach umowy, którą zna, ale o której mają w USA poinformować prezydenci po podpisaniu porozumienia - Andrzej Duda poleciał w środę do Waszyngtonu na spotkanie z Donaldem Trumpem.

W porozumieniu na pewno będą inwestycje infrastrukturalne i zwiększenie liczby wojsk amerykańskich w Polsce"

- zapewnił jedynie.

Nie będzie to klasyczna baza wojskowa, jak Ramstein w Niemczech, ale "bardziej nowoczesna hybryda rozwiązań obecności amerykańskiej w Polsce" - tłumaczył.

Pytany o koszty dla Polski takiej obecności amerykańskich wojsk podkreślił, że żyjemy w takich czasach, iż nie powinniśmy oszczędzać na bezpieczeństwie.

"Jeżeli będziemy zagrożeni i nie będziemy umieli się obronić, to cały rozwój gospodarczy, całe nasze osiągnięcia są wtedy nic nie warte"

- przekonywał prezydencki minister.

W historii były takie sytuacje, że państwa bogaciły się, wzrastały ekonomiczne, potem dochodziło do wojny i nic z tego nie zostało, dlatego nie wolno do tego dopuścić i stąd działania rządu działania pana prezydenta - zapewnił.

To jest priorytet pana prezydenta, aby Polska była Polską bezpieczniejsze i to jest wszystko robione po to, żeby Polacy czuli się bezpiecznie"

- dodał Dera.

Pytany, czy polityczną ceną za większą obecność Amerykanów nie będzie zgoda Polski na ustawę 447 odparł, z nie ma takiej możliwości.

"Taka sprawa nie leży na stole negocjacyjnym, nie jest rozpatrywana i nie może być rozpatrywana. To jest rzecz niewyobrażalna" - podkreślił. "To są zupełnie inne kwestie" - dodał.

Przypomniał, że sama amerykańska administracja mówi, że ustawa 447 obejmuje inne państwa. "To jest wewnętrzny raport Stanów Zjednoczonych" - powiedział Dera.