Na pytanie, czy nie uważa Koalicji Europejskiej za dobry pomysł Piechociński stwierdził,  że "zarówno w PSL, jak i PO, najpierw powinno się zrobić pełen audyt, czy to się sumuje".

Moja koncepcja, którą sygnalizowałem to jest Koalicja Europejska, ale ludowo-chadecka. Czyli zawierają ją formacje, będące we frakcji chadeckiej w PE. Dokładanie kolejnych szyldów partyjnych tylko to zaburzyło

- zauważył Piechociński.

Koalicja mogła doprosić znaczące nazwiska do kandydowania, ale nie kolejne szyldy partyjne. To tylko zakłóciło centrowo-ludowy charakter tej koalicji

- dodał.

Były prezes PSL twierdzi, że listy powinny zostać ułożone w inny sposób.

PiS wystawił posłów w ich macierzystych okręgach wyborczych. Dał każdemu posłowi banery i pieniądze na ich rozwieszenie, a ich zadaniem było rozwiesić je w swoim okręgu parlamentarnym, co zrobili z ochotą. Taki sposób prowadzenia kampanii powodował, że posłowie się angażowali w kampanię nawet w sytuacji, gdy wiedzieli, że mandatu raczej nie dostaną. Mieli za to gwarancje, że przesuną się wyżej na liście, jak lider dostanie się do PE. W Koalicji Europejskiej takiego ciągu na bramkę nie było. Przypadków dobrej kampanii, która zaowocowała dobrym wynikiem, było niewiele - Bartosz Arłukowicz, nasz Krzysztof Hetman, Adam Jarubas. Różnica między PiS, a KE wyniosła 7 procent, ale gdyby listy były lepiej skonfigurowane, różnica byłaby mniejsza. Można mieć pretensję do liderów KE, że tego nie przewidzieli

- powiedział Piechociński.