Biało-czerwoni w swoim czwartym meczu eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw Europy pokonali w poniedziałek w Warszawie Izrael 4:0. To w opinii Kłosa był najgroźniejszy z dotychczasowych rywali Polaków w drodze na turniej finałowy, ale - jak ocenił - kadra Brzęczka wyeliminowała wszystkie jego atuty, a w przodzie pokazała swoje prawdziwe możliwości.

Oceniając to spotkanie w perspektywie trzech pierwszych meczów eliminacji, a szczególnie piątkowego z Macedonią (1:0), teraz byliśmy wirtuozami. Trzeba też pamiętać, z kim graliśmy i to, że Izrael w tych eliminacjach prezentował się co najmniej dobrze. Wreszcie jednak wykorzystaliśmy nasz potencjał. Nie tylko w samej grze, ale również taktyce

– stwierdził 69-krotny reprezentant kraju.

W jego ocenie to był najlepszy mecz zespołu narodowego za kadencji obecnego selekcjonera. Chwalił zawiązywanie akcji, grę piłką, odbiory, odpowiedzialność, zdyscyplinowanie, boiskową mobilność piłkarzy:

Zagraliśmy na naprawdę dobrym poziomie, w naszej grze było wiele plusów. Przede wszystkim wybieganie, wychodzenie na pozycje, dogrania, czego bardzo brakowało we wcześniejszych spotkaniach. Dobrze, że wrócił styl. Takie mecze budują chemię, atmosferę w drużynie, pewność siebie. Miejmy nadzieję, że tym występem wróciliśmy na właściwe tory. Trzeba też pochwalić kadrowiczów, że po słabym meczu z Macedonią potrafili wziąć się w garść i pokazać, na co ich naprawdę stać.

Kłos podkreślił, że w pełni sprawdził się system gry z dwójką napastników i jak zaznaczył "tego nie można już zmieniać:

Robert Lewandowski już nie będzie tym samym zawodnikiem, co cztery, pięć lat temu, kiedy był naszym "killerem". Dziś jest bardziej doświadczony i może być ustawiony przed Krzysztofem Piątkiem, co wcale nie oznacza, że nie może stwarzać sobie sytuacji i strzelać goli. Myślę, że tak to będzie teraz wyglądać i w tej roli Robert czuje się dobrze. Takiego Roberta, jak widzieliśmy z Izraelem, potrzebujemy. Był zaangażowany, zwodził rywali, czym stwarzał miejsce w przodzie innym.

Mistrz Polski z ŁKS Łódź i Wisłą Kraków chwalił też odbiory Grzegorza Krychowiaka oraz współpracę piłkarzy na obu skrzydłach, w tym dobrą postawę obrońców, którzy włączali się do akcji ofensywnych:

Współpraca Bartosza Bereszyńskiego z Kamilem Grosickim oraz Tomasza Kędziory z Piotrem Zielińskim bardzo mi się podobała. Obrońcy chcieli pomagać w przodzie, co można było dostrzec przy zdobytych golach. Taka gra obrońców daje siłę napędową każdemu zespołowi.

Polska z kompletem zwycięstw prowadzi w grupie G. Ma pięć punktów przewagi nad drugim w tabeli Izraelem. Kłos nie ma wątpliwości, że polscy piłkarze awansują do turnieju finałowego, ale – co podkreślił – już teraz musimy myśleć o tym, co nas tam czeka.

Uważam, że już dziś trzeba patrzeć pod kątem gry w dużej imprezie, a nie w eliminacjach. Tu sobie damy radę, ale na Euro będziemy mierzyć się z najlepszymi europejskimi zespołami. A nie wszystko było jeszcze idealnie, bo nie zapominajmy, że przed zdobyciem bramki Izraelczycy przeprowadzili dwie naprawdę groźne akcje. One były efektem niedokładności, co mogło wynikać z braku koncentracji naszych piłkarzy

– podsumował były zawodnik ŁKS, Wisły, AJ Auxerre i FC Kaiserslautern.