Odwrócony VAT można było wprowadzić w branży stalowej szybciej, niż się to stało - wynika z zeznań Namysłowskiego.

"Patrząc z perspektywy dzisiejszych doświadczeń i pracy Sejmu, można by ten proces wprowadzić dużo szybciej. (...) Trudno mi jednak oceniać do końca prace, czy to Departamentu Podatków Pośrednich, czy Ministerstwa Finansów jako całości, czy Sejmu"

- powiedział Namysłowski.

Dodał jednocześnie, że w okresie wprowadzania przepisów zastanawiano się, czy zmiana ta może zostać wprowadzona do polskiego prawa bez zgody Komisji Europejskiej, gdyż - jak mówił - przepisy dyrektywy w tym zakresie były wyjątkowo niejasne i sugerowały, że tego rodzaju działanie wymagało jej zgody, co z kolei wymagałoby czasu.

Przewodniczący Komisji poseł Marcin Horała powiedział, że z wcześniejszych prac komisji wynika, że przed wprowadzeniem odwrotnego obciążenia trwały prace związane z przygotowaniem wniosku o derogację dla Komisji Europejskiej. "Po złożeniu, po miesiącu, nadeszła odpowiedź od KE, że wniosek nie był potrzebny i że odwrotne obciążenie można wprowadzić bez derogacji dla prętów stalowych" - dodał Horała.

Do tej pory komisja śledczą ds. VAT przesłuchała kilkudziesięciu świadków. Jako pierwszy, we wrześniu ub. roku, zeznawał były wiceminister finansów w latach 1992-96 Witold Modzelewski, ostatnimi byli - w środę były prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej Romuald Talarek i obecny prezes tej izby, Stefan Dzienniak.

Komisja śledcza ds. VAT została powołana na początku lipca 2018 r. Ma zbadać i ocenić prawidłowość działań rządów PO-PSL związanych z zapewnieniem dochodów z VAT i akcyzy oraz ewentualne zaniedbania w tym zakresie. Zajmuje się okresem od grudnia 2007 r. do listopada 2015 r. Zgodnie z uchwałą Sejmu powołującą komisję, jej prace mają odnosić się w szczególności do działań, zaniedbań i zaniechań m.in. członków rządu, "w szczególności ministra właściwego do spraw budżetu, finansów publicznych i instytucji finansowych, i podległych im funkcjonariuszy publicznych".