Stadion Narodowy to twierdza - miejsce w którym Polacy nie zwykli przegrywać. Jednakże ostatnie niewyraźne występy biało-czerwonych spowodowały, że do meczu z 84. drużyną w rankingu FIFA kibice podchodzili z pewną ostrożnością. Z obawą wymieniano nazwisko Erana Zahaviego, który w eliminacjach zdobył już siedem goli - więcej niż cała drużyna prowadzona przez Jerzego Brzęczka.

Polacy mecz rozpoczęli jednak bez strachu, z dwójką napastników - Piątkiem i Lewandowskim oraz w specjalnych trykotach. Jubileuszowe stroje reprezentacji przygotowano z okazji 100 lecia PZPN. Przed spotkaniem uhonorowano także zdobywce pierwszego gola w historii biało-czerwonej reprezentacji. Rozstrzelanego przez Niemców w warszawskim getcie Józefa Klotza.

Hymn na Narodowym zawsze robi olbrzymie wrażenie

Biało-czerwoni od pierwszych minut prezentowali się zupełnie inaczej niż przeciwko Macedonii Północnej. Na całym boisku harował Grzegorz Krychowiak, techniką popisywał się Piotr Zieliński, Robert Lewandowski miał więcej miejsca i wreszcie dostawał podania w okolicach pola karnego rywali. Momentami Polacy mieli w tym fragmencie meczu miażdżącą przewagę - brakowało jednak wykończenia.

Lekarstwem na ten problem okazał się jednak niebywale skuteczny ostatnimi czasy Krzysztof Piątek. Prostopadłe podanie Lewandowskiego do Kędziory, który zgrał piłkę w polu karnym do napastnika Milanu i w 35. minucie padła pierwsza bramka. Piątek znakomicie uderzył z bliska nie dając Harushowi najmniejszych szans na skuteczną interwencję.

Gol Piątka

Tuż przed przerwą Lewandowski mógł podwyższyć wynik. Jego rajd faulem przerwał Bibras Natcho, a strzał z rzutu wolnego okazał się minimalnie niecelny. W upalnej Warszawie zanosiło się jednak na to, że Polacy w tym meczu na jednym golu nie poprzestaną. I tak faktycznie się stało.

W drugiej połowie Niemiecki arbiter Tobias Stieler podyktował rzut karny dla Polski za zagranie piłki ręką. Lewandowski pewnie wykorzystał jedenastkę zdobywając swoją 57. bramkę w narodowych barwach - jest absolutnym rekordzistą pod tym względem. Owacje po golu jeszcze nie ucichły, a Kamil Grosicki zdobył kolejnego gola dla Polski! Nie minęła godzina, a prowadziliśmy 3:0. To był pogrom na Narodowym! Dzieła zniszczenia drużyny Izraela dopełnił Damian Kądzior, dla którego był to szczególny, bo premierowy gol dla reprezentacji.

Gol za golem na Narodowym

Kolejne spotkania w eliminacjach Polacy rozegrają we wrześniu - ze Słowenią i z Austrią. Jednak już teraz można powiedzieć, że Orły mają szeroko otwartą drogę do finałów.  Po komplecie zwycięstw w dotychczasowych meczach wypada też uznać, że żaden z rywali w grupie nie dysponuje potencjałem, by nam awans do Euro 2020 odebrać, i wszystko w rękach (a w zasadzie nogach) naszych piłkarzy.

Polska - Izrael 4:0 (K. Piątek 35', R. Lewandowski 56' [k], K. Grosicki 58', D. Kądzior 84')