W zacnym gronie uhonorowanych znalazł się m.in. Andrzej Bik, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, który podczas II wojny światowej pomagał ukrywać się dwóm córkom sąsiadów żydowskiego pochodzenia. Przyznaną mu pośmiertnie statuetkę Sygnet Niepodległości odebrał jego syn – Stanisław Bik. Jak podkreślił, pomimo, że czasy II wojny światowej były bardzo trudne, to z powodu działalności ojca, rodzina wycierpiała najwięcej po wojnie, z rąk komunistów:   

Siostra nie mogła dostać się do żadnej szkoły zawodowej, a i ja miałem z tym problem – w ten sposób próbowano zmusić ojca, by zapisał się do partii. Takie były losy ludzi, którzy pomagali, bo mieli Polskę w sercu. On się jednak na to nigdy nie zgodził, a nam przekazał wartości, którymi kierujemy się do dziś. W końcu podjąłem naukę w warsztacie stolarskim i zacząłem pracować na własny rachunek, niezależnie od jakiejkolwiek władzy. Nie żałuję tych wszystkich nieprzyjemności, jakie przeszliśmy, bo dziś, będąc tu z Państwem, mam satysfakcję z tego odznaczenia, i z tego, że byliśmy wierni ojczyźnie.

Statuetkę Sygnet Niepodległości otrzymał również pośmiertnie Jan Bieniek, żołnierz walczący pod Monte Cassino. Nagrodę odebrała jego córka. Sygnet Niepodległości przyznano także  Józefowi Bikowi ps. Ostry, żołnierzowi legendarnego partyzanckiego oddziału „Jędrusiów”, który dokonywał brawurowych akcji odwetowych na Niemcach w czasie II wojny światowej. Partyzanci z tego ugrupowania odbili między innymi więzienie w Opatowie – kilkanaście osób ruszyło na 380-osobowy garnizon niemieckich żołnierzy, oraz w Mielcu, czego nie udało się dokonać wielu grupom przed nimi. Statuetkę odebrał bratanek „Ostrego”, Jan Bik:

Tata i jego obaj bracia należeli do działalności konspiracyjnej na terenie naszego powiatu. Stryj przyjął pseudonim „Ostry”, mój tato – Marian Bik – „Tępy”, a drugi stryj, Władysław Bik – „Władek”. Nie widzieli innej możliwości, jak walczyć w partyzantce! Takie były czasy.

Jan Rydzowski, jeden z ostatnich żołnierzy oddziału legendarnego Wojciecha Lisa „Mściciela”, również został uhonorowany pośmiertnie statuetką Sygnet Niepodległości. Odebrał ją jego syn – Janusz Rydzowski, który ze wzruszeniem w głosie dziękował za upamiętnienie ojca:

Tato był wielkim patriotą. Było nas sześcioro i od dzieciństwa byliśmy edukowani na temat naszej historii i niepodległości. Już jako małe dzieci wiedzieliśmy np. o Katyniu. Pomimo, że za swoją działalność tata był dręczony przez milicję, nachodzony, przesłuchiwany…, nigdy nie żałował swoich decyzji i myślę, że dziś byłby szczęśliwy, że doczekaliśmy czasów, kiedy on i jego towarzysze broni są z dumą przywracani na karty historii. My, jako jego dzieci, też jesteśmy z tego powodu szczęśliwi
i dziękujemy za upamiętnienie jego i jego działalności. Przyjmuję tę statuetkę też jako hołd oddany mojej mamie, która także była w AK wspomagając oddział Wojciecha Lisa.

Drzwi do Wolności organizatorzy Retrospektywy wręczyli osobiście Andrzejowi Osnowskiemu, założycielowi i pierwszemu przewodniczącemu NSZZ „Solidarność ” w Mielcu.

Niepokorni  Niezłomni Wyklęci – to brzmi dumnie, ale i wielce zobowiązuje. Spotykamy się na Retrospektywie Festiwalu NNW w świetle wielkich rocznic – X edycji Festiwalu, 30. rocznicy pierwszych wolnych wyborów, 40. rocznicy pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski… Czterdzieści lat temu, będąc jeszcze nauczycielem, zgromadziłem uczniów liceum, by wspólnie oglądać relację z przylotu papieża do Ojczyzny. Jak się okazało było to dość ryzykowne. Dwa dni później otrzymałem wezwanie na milicję. Zastraszali mnie m.in. utratą pracy. Zastanawiacie się Państwo, jak zareagowałem? W następnym roku zostałem jednym z twórców naszej Solidarności! 

– powiedział Andrzej Osnowski odbierając nagrodę.

Pośmiertnie Drzwi do Wolności otrzymał także Antoni Kopaczewski, syn legendarnego żołnierza Niezłomnego w oddziale „Zapory” – Antoniego Kopaczewskiego,  współtwórca rzeszowskiej „Solidarności” i jej pierwszy przewodniczący, niezłomny w działaniach opozycyjnych podejmowanych przeciwko komunistycznemu reżimowi. Nagrodę odebrała Renata Nowak, córka Antoniego Kopaczewskiego – syna.

Pamiętam, jak tato opowiadał, że podczas strajków rolników w Rzeszowie, w tłumie jego uwagę przykuł staruszek – stał nieruchomo, po policzkach płynęły mu łzy, a ręce miał wyciągnięte przed siebie. Kiedy tato był internowany, popełnił kilka wierszy. Jeden z nich jest poświęcony właśnie postaci tego rolnika. Wiersz ten niczym klamra spina losy moje dziadka z działalnością mojego taty, a nosi tytuł „Ręce starca”:

Wyciągnął ręce, jak w modlitwie, błaganiem wołał do was: Bracia!

I tą ostatnią iskrę trzymał i serce, którym płakał.

Ratujcie drogą mi Ojczyznę, w tych rękach serce moje,

Jak na ofiarę świętą daję,

Że będzie wolna i powstanie,

Powstanie z bólu, łez, udręki i z serc, co na ofiarę dane,

Bo kiedy przyjdzie skonać, skonam, lecz ty Ojczyzno wolną staniesz.”

Kolejną statuetkę Drzwi do Wolności przyznano Helenie Nowak, represjonowanej wraz z rodziną za udział ojca w wojnie polsko-bolszewickiej. Została wywieziona do Czelabińska, a następnie do kołchozu Woroszyłow. Statuetkę Drzwi do Wolności w imieniu Pani Heleny, ze względu na jej stan zdrowia, odebrała córka.

Zofia i Maciej Dudzikowie z Czajkowej, małżeństwo, które z narażeniem życia swojego i rodziny, ratowali Żydów w trakcie II wojny światowej, odznaczeni  medalem  Sprawiedliwi Wśród Narodów, także zostali pośmiertnie uhonorowani statuetką Drzwi do Wolności. Nagrodę odebrali dwaj synowie Państwa Dudzików – Jan i Józef. 

Gale Retrospektyw Festiwalu NNW są często również okazją, by uhonorować lokalnych działaczy za wytrwałość i trud w krzewieniu patriotycznych idei. Tak się stało i tym razem. Podczas uroczystej Gali w Gminnym Ośrodku Kultury w Grochowem, wójt Gminy Tuszów Narodowy Andrzej Głaz odczytał specjalny list od Prezydenta Andrzeja Dudy, skierowany do Stowarzyszenia „Prawda i Pamięć”, z podziękowaniem za działania stowarzyszenia w celu wybudowania Pomnika Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych w Mielcu