Odnosząc się do wyborów, nawet przedstawiciel opozycji docenił rolę prezesa Prawa i Sprawiedliwości w kampanii wyborczej. Było to dość zaskakujące, gdyż PSL - będąc w koalicji z Platformą Obywatelską - mocno krytykował PiS i szefa tej partii.

Te wybory wygrał pan Jarosław Kaczyński. On był twarzą wyborów, był strategią tych wyborów. Pan Jarosław Kaczyński postanowił podtrzymać dyscyplinę do najważniejszych wyborów. Wziął sobie ludzi zaufanych. Sprawia to, że pan prezes będzie miał zaufanie, że ten rząd nie zacznie zjeżdżać z torów na jakąś bocznicę

- powiedział Władysław Teofil Bartoszewski z PSL.

Słowa te potwierdziła także obecna w studiu przedstawicielka koalicji rządzącej.

Listy do Parlamentu Europejskiego musiały być mocne, bo zależało nam na wygranej. Nie można było sobie pozwolić na słabsze kandydatury. Postawiono na nazwiska mocne i to było dobrą strategią

- stwierdziła Anna Maria Siarkowska, poseł Partii Republikańskiej, należąca do klubu PiS.

Odnosząc się do zmian, jakie w ubiegłym tygodniu nastąpiły w rządzie, politycy przyznali, że dokładnie takich zmian można było się spodziewać.

To rząd kontynuacji. Nie należało oczekiwać gwałtownych zmian personalnych. Ten kierunek, który do tej pory był przyjęty, będzie kontynuowany

- powiedziała Anna Maria Siarkowska.

To jest kontynuacja, bo szaleństwem byłoby robić rewolucję cztery miesiące przed wyborami. Pan Kaczyński jest wyjątkowo sprawnym politykiem i ta zmiana jest rozsądna. Znak zapytania jest tylko przy ministerstwie edukacji

- dodał Władysław Teofil Bartoszewski.

Gościem "Politycznej Kawy" był również Jacek Liziniewicz, dziennikarz "Gazety Polskiej". Jak przyznał, decyzje związane z rekonstrukcją rządu są

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki postawili na postacie, które będą grały dla drużyny. Podjęta została słuszna decyzja, żeby postawić na osoby sprawdzone, a niekoniecznie są jakimś eksperymentem. Z tej perspektywy jest to zrozumiałe. Zgadzam się, że będzie problem z edukacją, ale mam wrażenie, że te protesty, które przyjdą we wrześniu, nie będą miały już takiej mocy jak kwietniowe. Nauczyciele zostali na lodzie, zostawieni przez swojego lidera Sławomira Broniarza

- podsumował.