"Tutaj mamy do czynienia ze sprawiedliwością. Nieważne, kto ma jaki status społeczny, czy jest bogaty, czy biedny. Nieważne, kim jest i skąd pochodzi, nieważne, czy wierzy, czy nie wierzy, ważne, żeby była sprawiedliwość" - powiedział Wójcik.

 

Wiceminister sprawiedliwości był pytany o pamiętne słowa Zbigniewa Ziobry, który na konferencji dotyczącej aresztowania lekarza powiedział:

Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie.

Lekarzowi zarzucono w 2007 roku - jak przypomniał dziennikarz - oprócz korupcji także uśmiercenie pacjenta.

Minister Zbigniew Ziobro był atakowany bardzo wiele razy za różnego rodzaju sformułowania, ale dzisiaj widzimy, że jest sprawiedliwość na tym świecie, jest w polskich sądach

 - skomentował wiceszef resortu sprawiedliwości.

Zakończony dzisiejszym wyrokiem proces rozpoczął się we wrześniu 2016 r. przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa. Był to kolejny proces kardiochirurga w tej sprawie po uchyleniu przez sąd drugiej instancji pierwotnego orzeczenia dotyczącego części zarzutów korupcyjnych.

Pierwszy proces dr. G. i - wówczas - 20 jego pacjentów był efektem jednej z pierwszych akcji nowo utworzonego wówczas Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Odbił się szerokim echem wśród opinii publicznej.

W styczniu 2013 r. sąd pierwszej instancji skazał dr. G. na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę za przyjęcie ponad 17,5 tys. zł od pacjentów. G. został wtedy skazany za część zarzutów korupcyjnych z łącznej liczby 42, jakie usłyszał. Uniewinniono go od 23 zarzutów, m.in. mobbingu wobec podwładnych i z części zarzutów korupcyjnych.

W kwietniu 2014 r. druga instancja uchyliła uniewinnienie G. oraz kilku jego pacjentów i zwróciła w tym zakresie sprawę sądowi rejonowemu. Odsyłając do SR sprawę kopert wręczanych dr. G. w jego gabinecie (wręczający twierdzili, że w kopertach były listy polecające lub dokumenty medyczne), sąd odwoławczy wskazywał, że jeśli ktoś idzie do lekarza, to zazwyczaj wyniki badań pokazuje na początku wizyty, a nie zostawia ich na odchodne. Druga instancja nie przesądziła, czy doszło do wręczenia korzyści majątkowej, wskazała jednak, że sąd pierwszej instancji nie uzasadnił swojego stanowiska.

Zarazem druga instancja utrzymała wówczas skazanie lekarza na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę za 18 zarzutów przyjęcia pieniędzy oraz uniewinnienie od zarzutu mobbingu, a także od trzech najpoważniejszych zarzutów korupcyjnych - uzależniania od łapówki przyjęcia pacjenta na oddział lub podjęcia się operacji.