Aleksandra Dulkiewicz zaprosiła dziennikarzy na spotkanie w restauracji mieszczącej się w Europejskim Centrum Solidarności. Jak poinformowano w zaproszeniu dla mediów, spotkanie miało być poświęcone „podsumowaniu czterech dni obchodów Święta Wolności i Solidarności”. Obok Dulkiewicz w spotkaniu udział wzięli dyrektor ECS Basil Kerski oraz prezes Fundacji Gdańskiej Jacek Bendykowski.

„Mam takie poczucie, że razem z wami zrobiliśmy dużą rzecz, bo gdybyście wy wszyscy nie informowali świata, obywateli i obywatelek Polski, o tym, co tu się działo przez ostatnie 4 dni i co się jeszcze będzie działo - bo pamiętajcie, że święto trwa do 11 czerwca - nie byłoby takiej frekwencji, takiego rozmachu i za to bardzo dziękuję”

– mówiła Dulkiewicz.

„Bez was to nasze świętowanie, które jeszcze się nie skończyło, nie miałoby takiego wymiaru. Cieszę się, że możemy razem dzisiaj wspólnie usiąść do stołu"

- zwróciła się do dziennikarzy Dulkiewicz. Gdy gospodarze konferencji zakończyli wypowiedzi, dziennikarz TVN Maciej Knapik zadał Dulkiewicz pytanie, czy planuje kandydować do parlamentu w jesiennych wyborach. W odpowiedzi usłyszał od prezydent Gdańska: „Zapraszam do stołu panie redaktorze”. Podobną odpowiedź usłyszał próbujący także zadawać własne pytania - w tym również o ewentualny start Dulkiewicz w wyborach - dziennikarz TVP Jacek Łęski.

Łęski nie ustawał w próbie uzyskania odpowiedzi na swoje pytania. Dotyczyły one m.in. zorganizowanego 26 maja w Gdańsku Marszu Równości, podczas którego grupa kobiet ubranych w kolorowe stroje tańczyła wokół rysunku waginy imitującego Najświętszy Sakrament. Po marszu Dulkiewicz skrytykowała incydent, określiła go jako "akt przemocy symbolicznej", mówiła, że czuje się „poruszona jako osoba wierząca" i „oszukana” przez organizatorów marszu.

Dulkiewicz próbowała oddalić się od dziennikarza TVP i usiąść przy jednym ze stołów. Dziennikarz, który nie ustawał w zadawaniu pytań, próbował wyminąć ochroniarzy zasłaniających dostęp do Dulkiewicz. 

Ostatecznie Dulkiewicz opuściła salę.

„Jest mi bardzo przykro, że nie mogę z wami normalnie porozmawiać, ale sami widzicie, że jest tu taki jeden przedstawiciel mediów publicznych, quasi publicznych, który zachowuje się tak, że nie mogę z wami rozmawiać”

– zwróciła się do dziennikarzy przed wyjściem prezydent.

„Pani prezydent, pani na nas nasyła ochroniarzy. Tak wyglądają relacje Urzędu Miejskiego z dziennikarzami dzisiaj? To jest miasto wolności i solidarności?”

– pytał w odpowiedzi Łęski.


Święto Wolności i Solidarności organizowane jest w Gdańsku dla uczczenia 30. rocznicy pierwszych częściowo wolnych wyborów, które miały miejsce 4 czerwca 1989 r.

Obchody trwają od 1 do 11 czerwca, a ich kulminacja miała miejsce we wtorek. Tego dnia przed budynkiem ECS tłumy – polityków i gości obchodów, odśpiewały "Mazurka Dąbrowskiego", proklamowano Deklarację Wolności i Solidarności, a po południu na Długim Targu tysiące ludzi wzięło udział w wiecu, w czasie którego głos zabrali m.in. szef Rady Europejskiej Donald Tusk, b. prezydent Lech Wałęsa oraz Dulkiewicz.

Tego dnia w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej odbyło się też spotkanie Samorządna Rzeczpospolita z udziałem ponad 400 polskich samorządowców. Zaprezentowano na nim 21 tez zawierających propozycje zmian dotyczących funkcjonowania samorządów. Tezy mają zostać poddane debacie i – po ewentualnych modyfikacjach, zaprezentowane ponownie – 31 sierpnia 2019 roku, jako postulaty Samorządnej Rzeczpospolitej. „Na ich podstawie przygotujemy projekty ustaw, które złożymy pod obrady nowego parlamentu RP” – poinformowali po spotkaniu samorządowcy.

Ocenili też, że „przyszłość samorządów jest zagrożona” postępującą centralizacją i stopniowym odbieraniem im kompetencji przez rządzących. Zapowiedzieli, że – by nie dopuścić do dalszej centralizacji samorządów, włączą się w planowane na jesień wybory do Parlamentu i udzielą wsparcia tym partiom i ruchom, które zgodzą się z ich postulatami.