30 lat temu, 4 czerwca 1989 r., na mocy porozumień między władzami PRL a częścią opozycji odbyły się częściowo wolne wybory parlamentarne. Zwycięstwo „Solidarności” otworzyło nową epokę w najnowszych dziejach Polski oraz wpłynęło na proces upadku komunizmu w Europie Środkowej.

Z tej okazji były prezydent Lech Wałęsa udzielił wywiadu dla "Deutsche Welle", (holenderskiego) "De Telegraaf", (hiszpańskiego) El Mundo i Neue Züricher Zeitung (wydawanej w Szwajcarii).

Dziennikarze pytali Wałęsę m.in. "dokąd zmierza dziś Jarosław Kaczyński?"

Kaczyński to klasyczny dyktator. Jak tylko mu coś nie wychodzi, to od razu zabiera, rozwiązuje, likwiduje. Ja to rozumiem, też mi różne rzeczy przeszkadzały, gdy byłem prezydentem. Ale to nie znaczy, że trzeba od razu likwidować. Trump postępuje tak samo

- powiedział Wałęsa, cytowany przez portal dw.com.

Były prezydent przestrzegł przed destrukcją Europy, do jakiej jego zdaniem mogą doprowadzić Polacy i Węgrzy.

Z dyktatorami jest tak, że oni najpierw chcą dobrze, ale z czasem sami wciągani są przez machinę, w której funkcjonują. Dziś są inne czasy i może dyktator w stylu Kaczyńskiego nie zajdzie zbyt daleko, choć z drugiej strony przykład Węgier pokazuje jednak coś innego. Jeśli Polska podążać będzie tym tropem, to wraz z Węgrami rozsadzą Europę

- mówił.

Dopytywany przez dziennikarzy - co wówczas czeka Europę? - Lech Wałęsa odwołał się do mądrości i skuteczności Niemiec.

Wtedy wielkie zadanie stanie przed Niemcami. My nie mamy takiej siły, ale Niemcy są tym krajem, który pełni przywódczą rolę w Europie. Niemcy muszą mieć plan. Kiedyś zniszczyli Europę, to teraz mogą budować. Są najlepiej zorganizowani i mają środki. Niech zorganizują Europę tak dobrze, jak to zrobili w swoim kraju.

- powiedział Wałęsa.

Jeśli Polacy i Węgry rozwalą Unię Europejską, to od razu trzeba będzie trzeba stworzyć jakąś nową UE i zaprosić do niej wszystkie kraje. Każdy, kto będzie chciał przystąpić, powinien dostać listę piętnastu praw i piętnastu obowiązków, których bezwzględnie trzeba będzie przestrzegać

- dodał pokojowy noblista.

W kontekście zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach europejskich i nadchodzących wyborów do Sejmu, Wałęsa zachęcał do utworzenia szerokiego antypisowskiego frontu.

Na razie PiS wygrywa, bo oddaliśmy mu pole. Ich nacjonalizm i populizm to demony ze starej epoki. Dlatego powtarzam: organizujcie społeczeństwo. Ja jestem fanatykiem przekroju społecznego. Jaki przekrój, taka powinna być reprezentacja polityczna. Dotyczy to także mniejszych grup, jak na przykład LGBT" 

- ocenił były prezydent.

Wałęsa odniósł się także do ewentualnego powrotu Donalda Tuska do polskiej polityki, wskazując, że jest on wprawdzie wybitnym politykiem, lecz brakuje mu praktyki. - W każdym razie jeśli wróci, to ja na niego zagłosuję - zadeklarował.