Biedroń pochwalił się na swoim profilu na Facebooku weekendowym wypadem do Włoch. Nie obyło się jednak bez wpadki...

Ładowanie akumulatorów (OZE!) na stopniach katedry Duomo - tak było w weekend

- napisał, dodając, że "od dziś bierzemy się do ciężkiej pracy" i "nie zwalniamy tempa - wyciągamy wnioski z kampanii, działamy, pracujemy, a na jesieni dajemy czadu i zmieniamy Polskę".

Problem w tym, że "duomo" to po włosku... "katedra". O czym nie omieszkano napisać wprost. I posypały się prześmiewcze komentarze. To tylko niektóre z nich:

"Duomo czyli Katedra Katedra. Czyli czyta Pan książkę libro na schodach scala w okularach occhiali"

"Panie Robercie! Duomo to po włosku katedra.A Pan jest pod Duomo di San Gennaro czyli katedrą Św. Januarego w Neapolu. A nie pod katedrą duomo"