Zasadę bicia serca dziecka wprowadziły już Missisipi, Kentucky, Ohio, zaś Alabama wprowadziła jeszcze bardziej restrykcyjne przepisy, dopuszczające aborcję praktycznie tylko w przypadku zagrożenia życia i zdrowia matki. Żadne z tych nowych przepisów nie weszły jeszcze w życie, bo zostały zaskarżone w sądach. Ich zwolennicy mają jednak nadzieję, że sprawa ostatecznie trafi do Sądu Najwyższego, gdzie obecnie większość mają konserwatywni sędziowie.

Tymczasem na wprowadzenie nowych regulacji w stanie Georgia przez gubernatora Briana Kempa nie godzą się... wytwórnie filmowe. Jak podała agencja AFP, do protestu tej branży dołączyli kluczowi gracze amerykańskiego rynku rozrywkowego – Warner Media, Sony Pictures i NBC Universal. Teraz również Netflix i Disney.

„Jeśli którekolwiek z tych przepisów (aborcyjnych) zostaną utrzymane, to wpłynie znacząco na proces podejmowania decyzji, gdzie będziemy produkować nasze treści w przyszłości”

– oświadczył NBC Universal w wypowiedzi dla AFP.

Netflix jako pierwsza duża wytwórnia na początku tygodnia groziła wycofaniem się z kręcenia filmów i seriali w stanie Georgia, jeśli kontrowersyjne prawo aborcyjne zostanie utrzymane. 

Szef Disneya Bob Iger powiedział, że byłoby mu „bardzo trudno” kontynuować kręcenie filmów w stanie, w którym obowiązuje tak restrykcyjne prawo aborcyjne.

Georgia jest tak ważna dla wytwórni filmowych ponieważ, jak podkreśla AFP, to trzecie – po Kalifornii i Nowym Jorku – największe centrum produkcji rozrywkowych. Firmy produkujące filmy i seriale mogą liczyć w tym stanie na aż 30 proc. ulgi podatkowej. Produkcja rozrywkowa tutaj zatrudnia tu zaś aż 92 tys. osób i przynosi 9 mld dolarów przychodów. 

W stanie Georgia kręcono m.in. seriale „The Walking Dead” i „Stranger Things” czy film „Czarna pantera”.