Anna Zalewska w wyborach do Parlamentu Europejskiego uzyskała trzeci wynik na Dolnym Śląsku - ponad 168 tysięcy głosów, co dało jej oczywiście mandat europosła. Minister edukacji podkreśliła, że cieszy się z faktu wyboru do europarlamentu.

"Zostawiam cały system edukacji w bardzo dobrych rękach"

- powiedziała "Gazecie Wyborczej".

Pytana, czy czuje się odpowiedzialna za przeludnione szkoły np. w Warszawie, odpowiedziała, że dwie zmiany nauczania, to nie jest efekt reformy edukacji, ale subwencji oświatowej.

"Dlatego, że subwencja oświatowa jest liczona na rocznik, w związku z tym samorządy od zawsze - szczególnie w Warszawie - mają pokusę, aby dzieci nie były w dwóch budynkach, tylko w jednym, bo to jest duża oszczędność"

- wyjaśniła.

Dopytywana, czy te problemy to wina samorządów, powiedziała: "Tak. Ponieważ samorządy odpowiadają za prowadzenie szkół i to jest ich zadanie własne".

"Samorządy utrzymują nieruchomości, odpowiadają za pracowników niepedagogicznych. Tak się stało po 1989 r. i po konstytucji z 1997 r."

- mówiła.

Minister podkreśliła, że przy okrągłym stole cały czas toczy się rozmowa z samorządowcami na temat tego w jaki sposób powinna być finansowana oświata. Zwróciła uwagę, że subwencja oświatowa jest jednym z elementów wsparcia samorządów, jeżeli chodzi o utrzymanie szkół.

"Dlatego, że otrzymują udział w podatkach m.in. w PIT. Tu wzrosły te wszystkie dochody o prawie 20 mld zł przez ostatnie trzy lata. To jest zadanie własne samorządów"

- oświadczyła.

Szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej pytana, co ma do powiedzenia rodzicom, z którymi przed rokiem umówiła się, iż dokończy reformę, powiedziała: "Ja nie tylko podtrzymuję tę deklarację, ale właśnie to się wydarzyło. Dlatego, że reforma jest zamknięta".