69 kontenerów ze śmieciami załadowano na statek, który wyruszył przez Tajwan w 20-dniową podróż - przekazały dziś filipińskie władze. W zatoce, z której wypływał, przeciwko traktowaniu Filipin jak wysypiska śmieci protestowali ekolodzy.

Wcześniej prezydent Filipin Rodrigo Duterte nakazał urzędnikom znalezienie prywatnej firmy żeglugowej, która odtransportuje śmieci do Kanady. Oznaczone jako odpady wtórne śmierci przywieziono kanadyjskim frachtowcem na Filipiny w latach 2013-2014 w ponad 100 kontenerach.

Okazało się jednak, że w części kontenerów były zużyte pieluchy, odpady komunalne, plastikowe torby i inne nieużyteczne śmieci. Manila chciała, aby Ottawa je zabrała. Strona kanadyjska zapewniała, że kontenery zawierają plastik nadający się do utylizacji.

Sprawa przerodziła się w konflikt dyplomatyczny. W ubiegłym miesiącu znany z porywczości Duterte zagroził Ottawie wojną i oświadczył, że może sam popłynąć do Kanady i "wyrzucić tam ich śmieci".

Filipiny kilkakrotnie przekazywały Kanadzie protesty dyplomatyczne w sprawie śmieci, od kiedy w 2016 roku sąd zdecydował, że powinny one zostać zwrócone. Ottawa zgodziła się je zabrać, a oba kraje prowadziły rozmowy w sprawie ich transportu. Niedawno Duterte dał Kanadzie czas do 15 maja na odebranie kontenerów.

W związku z sytuacją filipiński rząd odwołał w maju swojego ambasadora i konsulów w Kanadzie. Spór między obydwoma państwami rozszerzył się też na inne obszary. W ubiegłym roku Duterte nakazał anulowanie wielomilionowej umowy na zakup 16 helikopterów z Kanady, gdy kanadyjski rząd postanowił dokonać przeglądu umowy z powodu obaw, że filipińska armia mogłaby wykorzystać samoloty do ataków na partyzantów.

Apel w sprawie odpadów wystosowało we wtorek też ministerstwo środowiska w Malezji. Wezwało do odesłania z tego kraju państwom Zachodu ok, 3,3 tys. ton plastikowych śmieci.