Chcę was zapewnić, że w Gdańsku nie ma miejsca na przejawy nienawiści i zgody nie będzie. Zrobię wszystko, żeby Gdańsk był miastem otwartym, solidarnym, wrażliwym na każdego człowieka

 - przekonywała Aleksandra Dulkiewicz przed rozpoczęciem Marszu.

Mimo to prezydent jakoś „umknął” skandal, do którego doszło już na samym na marszu. Jawnie, w wyjątkowo ohydny sposób, szydzono tam z religii katolickiej.

„Znieważanie symboli religijnych to brak szacunku dla ludzi wierzących i naruszanie prawa o wolności religijnej. Niedopuszczalne są więc zachowania, które miały miejsce w czasie Trójmiejskiego Marszu Równości 25 maja w Gdańsku, ponieważ obrażają one Polki i Polaków, dla których znaki religijne są ważne”

 – czytamy w dzisiejszym komunikacie rzecznika KEP.

„Mówiąc o potrzebie szacunku, marsz w Gdańsku stał się symbolem braku szacunku i tolerancji wobec osób o innych poglądach” – podkreślił ks. dr Rytel-Andrianik.