A dalej biskupi wyznali także swoje grzechy: „Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom”. I nie ma co ukrywać, że to naprawdę świetny list. Jednoznaczny, mocny, z poczuciem skruchy i głęboką świadomością winy. Po tych słowach, szkoda, że wypowiedzianych po prawie dwóch tygodniach, czas na działania. Na rozliczenie przeszłości (komisja kościelna wydaje się tu niezbędna), pełne wprowadzenie wszędzie nie tylko litery, lecz także ducha papieskich rozporządzeń w tej sprawie, oczyszczenie z lawendowej mafii (pewnie najtrudniejsze) i wreszcie prewencję. Bez tych działań ten niezwykle ważny list pozostanie tylko słowami. A te nie są już w stanie zatrzymać tego, co się dzieje.