Trzeci dzień politycy Platformy Obywatelskiej nakręcają insynuacje wokół premiera Mateusza Morawieckiego i jego żony. Tym razem upominają się o szybkie procedowanie zgłoszonej przez nich ustawy.

– W niedzielę są wybory, przed Polakami jedna z najważniejszych decyzji. Do tego czasu powinni oni dowiedzieć się wszystkiego co dotyczy premiera i jego majątku, jego żony, szczególnie po tych bulwersujących opinię publiczną informacjach o niejasnym trybie zakupu wielkiej działki o ogromnej wartości kilkudziesięciu milionów złotych. Od dwóch tygodni toczymy dyskusję, w jaki sposób Iwona Morawiecka powinna przedstawić swoje oświadczenie majątkowe. Platforma zaproponowała projekt ustawy „Czyste ręce”. Złożyliśmy ją wczoraj do marszałka Sejmu, licząc, że będzie ona szybko procedowana, żeby przed wyborami Polacy mogli uzyskać pełną informację o stanie majątkowym polskiego premiera, jego żony, na którą przepisywał w dużej mierze majątek – mówił wczoraj Sławomir Neumann.

Prawo i Sprawiedliwość nie jest przeciwne ustawie, ale zapowiada szersze rozwiązanie i chce zbadać nie tylko majątki rodziny premiera, lecz także parlamentarzystów, wojewodów, marszałków. Co ciekawe, mimo że propozycja PiS padła z ust Jarosława Kaczyńskiego już we wtorek, to jednak wczoraj politycy PO nie byli skłonni się do niej odnieść. Pomysł sprawdzenia majątków rodzin nie spodobał się na pewno Bartoszowi Arłukowiczowi, który popiera prześwietlanie rodziny premiera, ale majątku swojej nie ma zamiaru pokazywać.

– Pojawiają się niejasności wokół premiera i wy chcecie dzisiaj mojej córce, która ma 10 lat, rozbić świnkę, w której ma 100 zł. Tak wychodzi, że Cymańskiego interesuje, ile moja córka ma w skarbonce

– grzmiał w Polsat News. PO jest w niewygodnej sytuacji, bo akurat ujawnienie majątków rodzin polityków to od zawsze wielkie marzenie PiS. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że najchętniej powołałby komisję, która sprawdzałaby, czy status majątkowy polityków jest uzasadniony.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"