Grzegorz Schetyna obiecuje 500 mld zł z unijnego budżetu, z czego znaczna część miałaby zostać przeznaczona na służbę zdrowia. Przekonał Pana?

Niektóre ugrupowania obiecują gruszki na wierzbie. Zapowiedź dodatkowych 100 mld zł, bez jednoczesnego wpływu na kształt budżetu UE, nie ma pokrycia w rzeczywistości. Pieniądze unijne w polskiej służbie zdrowia są. Wyposażyliśmy za nie szpitale w sprzęt umożliwiający leczenie chorób nowotworowych, modernizujemy obecnie SOR-y, informatyzujemy szpitale. Inicjatywa opozycji o finansowaniu świadczeń zdrowotnych to fikcja ze względu na zasady dysponowania środkami unijnymi. Polski rząd zorganizował spotkanie grupy państw, które są zdania, że należy zachować tzw. fundusze spójności. To największe środki, z których Polska może korzystać. Podjęliśmy konkretny ruch, mający pozwolić pozyskać jak największą pulę. Konkretne obiecywanie, ile ich będzie, jest niepoważne.

Kościół katolicki w Polsce jest w ostatnich dniach pod silnym ostrzałem. Komu dziś zależy na uderzaniu właśnie w tę instytucję?

Należy zadać pytanie, czy chodzi o rozwiązanie jakiegoś problemu, czy zdyskredytowanie Kościoła, ludzi wierzących i pogrzebanie dotychczasowych tradycyjnych wartości. Mam wrażenie, że dąży się do budowania nowej cywilizacji na gruzach chrześcijaństwa. Postrzegam to jako powtórkę inżynierii społecznej, dokonanej na Zachodzie. Uczmy się na błędach innych krajów, w których ten proces nastąpił. Dziś widzimy tam społeczną degradację i odejście od wartości gwarantujących bezpieczeństwo przyszłości.

Całość wywiadu w "Gazecie Polskiej Codziennie"